Studia bez sensu. Poziom i nadprodukcja dyplomów [Opinia]
Piszę ten tekst z poczuciem podwójnej nielojalności — wobec wykładowców i wobec studentów, z którymi przez ostatnie dwa lata spędzałem co drugi weekend. Chcę więc od razu zaznaczyć: nie uważam, by winę ponosili konkretni ludzie. Gdy patologia jest tak powszechna, jej przyczyny muszą być strukturalne. Rozważam też w przyszłości karierę akademicką, więc publikując to, działam po części na własną szkodę. Ostatecznie przeważyło poczucie dobrego smaku.
K. Beck-Kużelewski