Polskie Kły. Głębokie uderzenie jako polisa bezpieczeństwa
Jednym z priorytetów Programu Rozwoju Sił Zbrojnych RP jest rozwój zdolności do głębokich uderzeń (deep strike) i rażenia celów odległych o tysiące kilometrów. Choć Polska konsekwentnie rozbudowuje swoją artylerię rakietową, w kwestii systemów o dużym zasięgu wciąż jest zależna od partnerów zagranicznych.
Polskie Kły to ogólna nazwa budowanych przez Polskę zdolności odstraszania. Bazują one na założeniu, że budowa potencjału obronnego – nawet najbardziej zaawansowanego – to tylko jeden z filarów bezpieczeństwa. Drugim są zdolności ofensywne i zniechęcenie ewentualnego agresora ryzykiem, że Polska odpowie na atak zniszczeniem celów w głębi jego terytorium.
Termin "polskie kły" pojawił się po raz pierwszy w 2013 r., podczas przemówienia Donalda Tuska w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego. Dotyczył wówczas szerokiego wachlarza środków – od lotniczych pocisków manewrujących, poprzez pociski przeciwokrętowe, po Wojska Specjalne, których rozbudowa miała zapewnić Polsce zdolność do atakowania kluczowych celów w dużej odległości od własnych granic.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Zasięg polskich rakiet
Od 2013 roku polskie zdolności zostały zwielokrotnione zakupami nowoczesnej broni. W polskim arsenale znajdują się już lotnicze pociski manewrujące JASSM o zasięgu 370 km i JASSM-ER o zasięgu ok. 900 km. Wybrzeże zabezpiecza Morska Jednostka Rakietowa z pociskami NSM o zasięgu 150 km, a wojska lądowe są w trakcie modernizacji artylerii lufowej i rakietowej.
Zasięg tej ostatniej to – w przypadku wyrzutni M142 HIMARS (docelowo Homar-A) i zamówionych pocisków balistycznych ATACMS – ok. 300 km. System Homar-K, z koreańskimi wyrzutniami K239 i pociskami CTM-290 oferuje porównywalny zasięg – według producenta to 290 km. Granica 300 km jest w tym przypadku dystansem, który wnika z międzynarodowych porozumień dotyczących eksportu broni, a nie rezultatem technicznych ograniczeń.
Polska od grudnia 2025 r. dysponuje również własnymi zdolnościami w zakresie rozpoznania satelitarnego, pozwalającego na samodzielne wykrywanie i wskazywanie celów dla posiadanej broni.
Głębokie uderzenie jako polisa bezpieczeństwa
Obecne zdolności są jednak – zdaniem wojska – niewystarczające. Z tego powodu zaplanowany na najbliższe 15 lat rozwój sił zbrojnych zakłada, że Polska będzie mogła atakować cele odległe nawet o 3 tys. km, co jest określane mianem deep strike lub deep precision strike (DPS). Jeszcze w 2025 r. podczas konferencji Defence24 Days mówił o tym Szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła.
Bardzo ważnym elementem programu rozwoju sił zbrojnych na lata 2025 - 2039 jest tzw. Deep Precision Strike, czyli rozwój zdolności lądowych platform do rażenia pociskami balistycznymi, balistyczno-manewrującymi i manewrującymi na odległości sięgających 2, a nawet 3 tysiące kilometrów. To jest jeden z naszych priorytetów, zdolności których nie posiadamy, ale postaramy się pozyskać do 2035 roku.
Polska koncepcja deep strike zakłada przy tym, że nie będą to wyłącznie punktowe, precyzyjne uderzenia na odległe cele. Docelowa liczba 737 wyrzutni Homar-A i Homar-K wskazuje, że – jak zauważa w Defence24 Jędrzej Graf – ewentualna konfrontacja nie powinna być walką o zdobycie lub utrzymanie kolejnych kilometrów terenu. Zamiast tego Polska powinna być zdolna do wykonania uderzenia, który ograniczy zdolność przeciwnika do prowadzenia wojny.
Budowa polskich zdolności
Te zdolności muszą być dopiero zbudowane, co potwierdza raport londyńskiego Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS). Wynika z niego, że Polska, która przystąpiła do europejskiego programu rozwoju broni bazowania lądowego o zasięgu ponad 1000 km ELSA (European Long Strike Approach), jest jedynym uczestnikiem bez doświadczenia w rozwoju konwencjonalnego uzbrojenia tej klasy.
Polska nadrabia jednak zaległości. Jeszcze w 2025 roku powstała polsko-koreańska spółka, której celem jest uruchomienie w Polsce produkcji pocisków CGR-080, przeznaczonych dla wyrzutni Homar-K. Decyzja o jej powołaniu ma dalekosiężne skutki, wykraczające poza transfer technologii. Uruchomienie w Polsce produkcji pocisków CGR-080 było jedną z przesłanek, dla których Norwegia wybrała dla swoich sił zbrojnych wyrzutnie K239 z założeniem, że pociski do nich będą dostarczone właśnie przez Polskę.
Produkcja pocisków CGR-080, o zasięgu ok. 80 km ma być także punktem wyjścia do dalszej współpracy – do koreańskiej wyrzutni opracowywane są obecnie pociski o zasięgu 160 i ok. 500 km.
Niezależnie od tych prac PGZ, a także prywatne podmioty, jak SpaceForest, rozwijają rakiety takie jak Perun czy Trójstopniowy System Rakietowy do Wynoszenia Ładunków Badawczych. Doświadczenia zdobyte przy tych projektach są bezcenne w kontekście dalszych prac nad polską rakietą balistyczną o dużym zasięgu.