Oddali Ukrainie pociski. Teraz mocarstwo UE ma problem w walce z Iranem
Wysokie zużycie pocisków MICA przez pilotów samolotów Rafale nad ZEA wywołało napięcia w Paryżu. We wtorek premier zwołał naradę kryzysową, by zabezpieczyć zdolności na dłużej. Przedstawiamy kulisy kryzysu.
Jak podaje portal La Tribune, we Francji pojawiają się obawy w związku z przyspieszonym zużyciem pocisków powietrze-powietrze MICA kosztujących nawet 700 tys. euro za sztukę. Francuskie samoloty Rafale pomagające chronić Zjednoczone Emiraty Arabskie miały już wyeliminować przynajmniej kilkadziesiąt dronów Shahed.
Tempo zużycia amunicji wywołało w Paryżu pilne poszukiwanie rozwiązań, które pozwolą utrzymać zdolności przez dłuższy czas. Warto zaznaczyć, że w tym przypadku Francji przydałby się stare pociski R.550 Magic 2 oddane Ukrainie, które z Shahedami radzą sobie bardzo dobrze. We wtorek premier Sébastien Lecornu zwołał posiedzenie kryzysowe mające opracować środki zaradcze.
Niedobory pocisków MICA — wielokierunkowy spór w Paryżu
Mimo bardzo wysokiej skuteczności pocisków MICA, to ich zapasy miały znacząco zmaleć mimo ogłoszonej ponad trzy lata temu przez Emmanuela Macrona tzw. gospodarki wojennej. Warto zaznaczyć, że Francja zaopatruje w pociski MICA nie tylko własne siły zbrojne, ale także klientów zagranicznych w postaci Indii, ZEA czy także Ukrainy.
Obecna sytuacja ma generować także ostry spór pomiędzy Sztabem Generalnym Sił Zbrojnych (EMA), Dyrekcją Generalną ds. Uzbrojenia (DGA), a francuską filią koncernu MBDA, która ma mieć obecnie niemal dwuletnie terminy oczekiwania na dostawy dodatkowych pocisków MICA. W skrócie EMA ma zarzucać DGA, że ta nie przyspieszyła prac nad opracowaniem tańszych alternatyw wobec pocisków MICA.
Ponadto resort obrony zarzuca koncernowi MBDA, że ten mimo zwiększenia produkcji nie przewidział również skoku zapotrzebowania od DGA i nie rozbudował jeszcze bardziej linii produkcyjnej. W odpowiedzi przedstawiciele koncernu MBDA mieli zaznaczyć, że nie będą tego robić bez zatwierdzonego kontraktami harmonogramu dostaw. Warto zaznaczyć, że obecny stan jest efektem wieloletnich zaniedbań inwestycyjnych od lat 90. XX wieku, a odwrócenie obecnego stanu zajmie jeszcze przynajmniej kilka lat.
Pociski MICA — francuska hybryda dwóch skrajności
Wprowadzone do służby w latach 90. XX wieku pociski MICA są konstrukcją będącą pomiędzy pociskami krótkiego zasięgu AIM-9X Sidewinder a średniego zasięgu AIM-120 AMRAAM występującym w dwóch wariantach naprowadzania.
Jedną jest głowica optoelektroniczna widząca termiczny obraz celu (IIR od Imaging Infrared), a drugą aktywna głowica radiolokacyjna. Głowica termalna jest w pełni pasywna i niewrażliwa na systemy walki elektronicznej, a radar lepiej działa w bardzo złych warunkach pogodowych pokroju bardzo gęstego deszczu czy mgły.
Głowice są umieszczane w pocisku o zasięgu szacowanym na 60-80 kilometrów dysponującym 12-kilogramową głowicą odłamkową i zdolnym do lotu z prędkością Mach 4 (1372 m/s). To sprawia, że istnieje możliwość przechwycenia samolotu przeciwnika w pełni pasywnie bez emitowania żadnych sygnałów, co sprawia, że maszyna przeciwnika pozbawiona nowoczesnego systemu wykrywającego nadlatujące pociski nawet nie zauważy pocisku MICA.
Ten dodatkowo, podobnie jak reszta nowych konstrukcji, dysponuje też łączem komunikacyjnym zapewniającym łączność z samolotem pozwalającym np. na zaniechanie ataku lub zmianę celu już po wystrzeleniu. Używanie tego typu pocisków do zestrzeliwania dronów typu Shahed to marnotrawstwo, ale jak na razie innych alternatyw poza ryzykownym używaniem działek pokładowych Francuzi nie mają.