"Atomowy grobowiec" pęka. "USA nic nie zrobiły, by go chronić"
Na wyspie Runit na Wyspach Marshalla betonowa kopuła, pod którą złożono odpady po amerykańskich testach nuklearnych, nosi ślady degradacji. ABC News poinformowało na początku marca o pęknięciach i ryzyku, że woda gruntowa może przenosić skażenie do laguny.
Robert Celestial, były kierowca ciężarówki w armii USA, wspomina pracę przy powojennym sprzątaniu na atolu Enewetak pod koniec lat 70. Jak mówi, miał wozić "skażoną" ziemię na niewielką wyspę Runit i zrzucać ją do krateru. Mężczyzna nie wiedział jednak, że krater powstał po wybuchu jądrowym.
Na atolach Enewetak i Bikini przeprowadzono łącznie 67 testów nuklearnych w latach 1946-1958, a ponad 300 mieszkańców Wysp Marshalla przesiedlono, by umożliwić realizację programu. Jednym z wybuchów była bomba "Cactus" o mocy 18 kiloton, która zostawiła na wyspie Runit krater o głębokości ok. 10 metrów.
"Atomowy grobowiec" i odpady po testach nuklearnych USA
Dwie dekady po detonacji krater stał się składowiskiem atomowych odpadów. Trafiło tam ponad 120 tys. ton skażonej ziemi i gruzu zebranego z całego atolu. Po zakończeniu prac miejsce przykryto betonową "czapą" o grubości ok. 50 cm, tworząc konstrukcję znaną jako "atomowy grobowiec".
Po ok. 50 latach kopuła wykazuje oznaki zużycia: widać pęknięcia, a pod konstrukcją przepływa woda gruntowa. Naukowcy obawiają się, że wraz ze wzrostem poziomu mórz i silniejszymi sztormami pogorszy się stan kopuły. W efekcie odpady mogą trafiać do laguny.
Rosnący problem "atomowego grobowca"
Najnowsze badania odnotowują coraz większe i poważniejsze pęknięcia w betonowej pokrywie. Raport ONZ z kolei zwraca uwagę na brak pełnej wodoszczelności. Jak oceniono, przesiąkanie wody z pływami u podstawy kopuły sprawia, że skażony materiał może się przenosić.
Ivana Nikolic-Hughes z Columbia University z Nuclear Age Peace Foundation opisała, że widziała pęknięcia podczas pomiarów promieniowania w 2018 r. i że w próbkach gleby poza kopułą stwierdzono podwyższone poziomy promieniowania.
Według informacji podanych przez Waging Peace, dziś na atolu Enewetak mieszka ok. 300 osób. Atol Bikini z kolei nadal pozostaje zbyt skażony, by można było tam mieszkać.
Bagatelizująca odpowiedź USA
Amerykański Departament Energii przekazał, że kopule nie grozi bezpośrednie zawalenie, a pęknięcia mają odpowiadać naturalnemu starzeniu się betonu. Amerykanie przekonują, że laguna i tak zawiera duże ilości materiału promieniotwórczego po dawnych testach, a ewentualny wkład z kopuły ma być niewielki.
Nikolic-Hughes kwestionowała tę argumentację. - Jeśli faktycznie laguna jest tak zanieczyszczona, to po co w ogóle powstała kopuła? - pytała.
Arjun Makhijani, inżynier nuklearny i prezes Institute for Energy and Environmental Research, ocenił, że żadna betonowa konstrukcja ostatecznie nie przetrwa wystarczająco długo. - Pęknięcia już się pojawiły, a konstrukcja ma przecież mniej niż 50 lat - ocenił inżynier.
USA umyły ręce
Władze Wysp Marshalla mają związane ręce. Umowa Compact of Free Association dała państwu niepodległość w 1986 r. i zapewniła finansowanie z USA w zamian za dostęp wojskowy, a jednocześnie rozstrzygnęła "wszystkie roszczenia, przeszłe, obecne i przyszłe" związane z testami nuklearnymi. Tym samym Amerykanie pozostawili dużą część odpowiedzialności za kopułę po stronie rządu Wysp Marshalla.
Były sekretarz zdrowia Wysp Marshalla Jack Niedenthal wskazał, że poza zalaniem kopuły cementem i prowadzeniem badań zrobiono niewiele, by ją wzmocnić. - USA nic nie zrobiły, by chronić tę kopułę - mówił.