Tajemnicze "dziury" w oceanie. Zagrażają statkom na morzu
Oceany kryją przed ludźmi wiele niebezpieczeństw. Legendarne są już przypadkowe samotne fale, jednak naukowcy wskazują, że istnieją zjawiska, które mogą być od nich jeszcze groźniejsze. Mowa o tajemniczych dziurach w oceanie, które zidentyfikowano dopiero niedawno.
Choć przez wieki marynarze obawiali się niespodziewanych, potężnych fal, coraz więcej uwagi przyciągają również zagadkowe "samotne dziury". Te rzadko występujące, ale niezwykle groźne zjawiska oceaniczne mogą stanowić poważne zagrożenie dla żeglugi. Przez wiele lat naukowcy nie traktowali tych relacji poważnie, podobnie jak innych marynarskich opowieści.
Już w 1826 r. francuski podróżnik Dumont d'Urville opisał fale sięgające 24–30 metrów wysokości podczas sztormu na Oceanie Indyjskim. W tamtych czasach większość ekspertów była przekonana, że fale nie mogą być wyższe niż 9 metrów. Podobnie jak inne niezwykłe obserwacje, relacje o takich gigantach często budziły drwiny. Jednym z wyjątków była fala, która w 1861 r. zniszczyła irlandzką latarnię morską.
Brak akceptacji dla opowieści o nadzwyczajnych zjawiskach tłumaczono tym, że dawniej żaglowce były zbyt delikatne, by przetrwać spotkanie z taką "buntowniczą" falą. Często ofiary nie miały szans powrócić, by zrelacjonować, co się wydarzyło. Tylko nieliczne osoby, którym udało się przeżyć, spotykały się z podejrzliwością, a ich opowieści uznawano za przesadzone.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Przełom nastąpił w 1995 r., gdy fala o wysokości 25,6 metra uderzyła w norweską platformę wiertniczą Draupner. To wydarzenie ostatecznie potwierdziło, że opowieści marynarzy nie były wyłącznie wytworem wyobraźni. Wtedy potwierdzono istnienie "fal buntowniczych", które pojawiają się nagle bez ostrzeżenia i mogą być dużo wyższe od otaczających je fal.
Najnowsze badania skupiły uwagę na mniej znanych, ale równie niebezpiecznych "dziurach buntowniczych". Według najnowszych analiz są to głębokie depresje na powierzchni morza, poprzedzające lub następujące po wysokich grzbietach fal. Naukowcy, korzystając m.in. z projektu ESA MaxWave, udokumentowali istnienie takich formacji zarówno na morzu, jak i w warunkach laboratoryjnych.
Zastosowanie specjalistycznych modeli matematycznych pozwoliło wyjaśnić, jak powstają zarówno fale buntownicze, jak i głębokie "dziury". Zależnie od punktu maksymalnego fali względem otaczających ją fal, na powierzchni morza pojawia się bądź wysoka fala, bądź wyjątkowo głęboka depresja. Oba zjawiska uznaje się za bardzo rzadkie i poważnie zagrażające bezpieczeństwu żeglugi.