Zdjęcia z Korei Północnej. To zły omen dla Ukrainy
Korea Północna zapowiada zwiększenie seryjnej produkcji przeciwpancernych pocisków kierowanych Bulsae-4. Ukraińskie media obawiają się, że dodatkowe egzemplarze wejdą w skład wyposażenia nie tylko armii północnokoreańskiej, ale również oddziałów armii rosyjskiej, które okupują tereny należące do Kijowa.
Pjongjang jest aktualnie uznawany za największego i najwierniejszego sojusznika Moskwy. Ma to odzwierciedlenie w dostawach uzbrojenia. Najnowsze analizy ukraińskiego oraz zachodnich wywiadów wskazują, że nawet ok. 45-70 proc. (w zależności od linii frontu) amunicji używanej przez rosyjską armię pochodzi z Korei Północnej.
Największy sojusznik Rosji
Pjongjang coraz śmielej wysyła do Rosji jednak także inne posiłki. To między innymi ciężki sprzęt wojskowy w postaci dział Koksan M-1989 i Koksan M-1978 kal. 170 mm, pociski balistyczne KN-23 czy właśnie przeciwpancerne pociski kierowane Bulsae-4.
Północnokoreańskie media państwowe pokazały zdjęcia z wizytacji Kim Dzong Una w zakładzie zajmującym się produkcją Bulsae-4, co nie uszło uwadze Ukraińców.
"Korea Północna staje się rosyjskim warsztatem broni" - komentuje ukraińska agencja Unian.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Kolejna kopia znanej już broni?
Pjongjang chwali się, że jest to najlepsze rodzime rozwiązanie w kwestii broni przeciwpancernej. Chociaż dokładna specyfikacja techniczna pozostaje nieznana, zdaniem analityków jest to rozwiązanie wzorowane na izraelskim systemie Spike-NLOS, ale mniej zaawansowane. Zasięg Bulsae-4 szacuje się na ok. 10-15 km.
"Chociaż jest broń będąca głównie częścią uzbrojenia samej armii koreańskiej, istnieją uzasadnione przypuszczenia, że może być eksportowana do Rosji" - dodaje Unian.
Pozbawiona możliwości współpracy z większością państw Korea Północna systematycznie opracowuje rozwiązania nawiązujące do już znanych konstrukcji. W 2025 r. pokazano m.in. kopie pocisków Storm Shadow, a w 2024 r. drony wizualnie przypominające amerykańskie RQ-4 Global Hawk i MQ-9 Reaper.