Zabija szybciej niż popularne choroby. Co roku pochłania setki istnień
Nowe badania amerykańskich naukowców pokazują, że zanieczyszczenie spowodowane przez dym z pożarów lasów odpowiada za nawet śmierć tysięcy osób rocznie w USA. W wielu krajach liczba ofiar zatrucia dymem w skali roku bywa porównywalna z roczną śmiertelnością z powodu grypy czy chorób serca.
Dym tak samo groźny jak choroby serca czy grypa? Okazuje się, że tak i tego zjawiska nie można już dłużej bagatelizować. Dowodzą tego najnowsze badania amerykańskiego zespołu naukowców, którzy w swojej analizie dowiedli, że długotrwałe narażenie na zanieczyszczenie powietrza spowodowane przez pożary lasów wiąże się z dziesiątkami tysięcy zgonów rocznie w USA. Od 2006 do 2020 r. chroniczna ekspozycja na cząstki dymu przyczyniła się średnio do 24,1 tys. zgonów rocznie w 48 stanach USA - opisują w "Science Advances".
Fale pożarów na całym świecie zyskują na sile przez zmiany klimatu
Badacze skupili się na zgonach związanych z przewlekłą ekspozycją na drobny pył zawieszony, czyli PM 2,5 - główny problem związany z dymem z pożarów lasów. Analizowali związek między narażeniem na PM 2,5 z dymu i zgonami w różnorodnych grupach demograficznych.
"Dym z pożarów lasów PM 2,5 stał się poważnym zagrożeniem dla środowiska w Stanach Zjednoczonych, a jego przyczyną jest rosnąca częstotliwość i intensywność pożarów lasów spowodowana zmianami klimatu" - powiedział Min Zhang, jeden z autorów badania, doktorant w katedrze medycyny środowiskowej na prywatnej uczelni medycznej Icahn School of Medicine Mount Sinai w Nowym Jorku.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Co odkryli badacze?
Autorzy badania zbadali zależność między średnim rocznym poziomem ekspozycji na pył PM 2,5 pochodzący z dymu pożarów lasów, a liczbą zgonów w poszczególnych hrabstwach w 48 stanach. Oparli się na federalnych danych o śmiertelności z 3068 hrabstw, obejmujących wszystkie przyczyny zgonów oraz wybrane kategorie, takie jak choroby układu krążenia, neurologiczne i oddechowe, zaburzenia psychiczne i behawioralne, nowotwory, a także choroby endokrynologiczne, żywieniowe i metaboliczne.
W analizie uwzględniono również zgony spowodowane upadkami i wypadkami drogowymi. Choć są uznawane za niezwiązane z dymem pożarów, ale były brane pod uwagę, by sprawdzić, czy pozostałe wyniki nie są obciążone błędem.
"Nie zaobserwowaliśmy zależności w przypadku wypadków drogowych i upadków, natomiast dla pozostałych chorób efekty były statystycznie istotne" – powiedział Yaguang Wei, jeden z autorów badania, doktorant na tej samej nowojorskiej uczelni. Największy wzrost liczby zgonów dotyczył chorób neurologicznych i był związany z ekspozycją na pyły.
Zagrożenia związane z cząstkami PM 2,5
Siła zależności między narażeniem na pył a ryzykiem zgonu różniła się w zależności od pory roku i cech demograficznych. Wyraźniejsze powiązania występowały w chłodniejszych miesiącach, a mieszkańcy obszarów wiejskich oraz młodszych społeczności wydawali się bardziej podatni. Naukowcy ustalili także, że każdy wzrost stężenia PM 2,5 o 0,1 mikrograma na metr sześcienny wiązał się z około 5594 dodatkowymi zgonami rocznie we wszystkich analizowanych lokalizacjach.
Cząstki PM 2,5, będące głównym problemem związanym z dymem z pożarów lasów, mogą wnikać głęboko w płuca i dostawać się do krwiobiegu. Krótkoterminowe narażenie może powodować kaszel i swędzenie oczu, jednak długoterminowe prowadzi do poważniejszych problemów zdrowotnych, takich jak choroby układu oddechowego, sercowo-naczyniowego, a także przedwczesna śmierć.
"Oprócz dziesięcioleci niewłaściwego zarządzania lasami, rosnący rozwój obszarów zagrożonych pożarami poszerzył »interfejs miejskiej przyrody«, zwiększając ryzyko pożarów lasów, co ma realne konsekwencje dla zdrowia ludzi - przyznał Michael Jerrett, profesor nauk o zdrowiu środowiskowym na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, który nie brał udziału w badaniu w rozmowie z "Science Alert".
"Nikt nie będzie miał wpisu »śmierć w wyniku pożaru lasu« na swoim akcie zgonu, chyba że pożar faktycznie go poparzył, spadło na niego drzewo lub coś podobnego" - powiedział prof. Jerrett. "To prawdziwe życie, które jest tracone. To nie jest jakaś arbitralna, abstrakcyjna koncepcja statystyczna" - dodał.
Potrzebujemy więcej badań na ten temat
Inni naukowcy badający liczbę ofiar śmiertelnych dymu z pożarów lasów nie byli zaskoczeni wynikami. Całe środowisko naukowe dostrzega potrzebę dalszego zgłębiania tematu. "Opracowane przez nich szacunki są uzasadnione" - powiedział prof. Jerrett.
"Potrzebujemy ich więcej. Tylko przeprowadzając wiele badań z różnymi projektami, zyskamy naukową pewność co do naszych wyników. To prawdziwe życia tracone z powodu dymu z pożarów lasów - dodał.
Z powodu zmniejszenia rygoru polityki klimatycznej, zagrożenia związane z PM 2,5 rosną. Autorzy badania podkreślają konieczność skutecznych działań zmniejszających to ryzyko oraz lepszego monitorowania i regulacji przez Agencję Ochrony Środowiska.