To mimo wielu napięć był dobry rok polskiego sektora kosmicznego [OPINIA]
2025 był dla polskiego sektora kosmicznego rokiem, w którym kilka rzeczy po prostu w końcu wskoczyło na swoje miejsce, sprawiając, że urośliśmy jako gracz w globalnym "spejsie".
Oczywiście nie staliśmy się nagle kosmiczną potęgą. Ale patrząc, gdzie byliśmy jeszcze kilka lat temu, nie mam wątpliwości, że obrana przez nas trajektoria jest dobra. Lot załogowy z polskim astronautą i polskimi eksperymentami na ISS. Decyzje finansowe i polityczne, które otwierają nowe rozmowy z ESA na temat ośrodka agencji w Polsce. Największy w historii pakiet polskich satelitów w jednym starcie. Rządowe kontrakty na satelity obserwacyjne. I jednocześnie sytuacje trudne, które pokazały, jak sektor reaguje pod presją i czasem w konflikcie. Poniżej znajdziecie moje subiektywne podsumowanie kończącego się roku.
Podsumowanie roku. Polski sektor kosmiczny
Nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że za najważniejsze wydarzenie, które nadało ton ostatnim miesiącom, uważam misję IGNIS i start Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego na ISS 25 czerwca 2025 r. (po wielu opóźnieniach, które wielu z nas przyprawiały o nerwy). Po 47 latach od lotu generała Mirosława Hermaszewskiego Polska znów miała astronautę w kosmosie. To oczywiście wydarzenie symboliczne, ale dla sektora ważniejsze są efekty tego lotu. Na ISS poleciało 13 polskich eksperymentów naukowych i technologicznych. To znaczy, że polskie zespoły dostały realne warunki kosmiczne do walidacji swoich projektów. Mikrograwitacja, analizy promieniowania czy integracja z infrastrukturą stacji. To są te elementy, których nie da się "symulować" do końca na Ziemi. Dlatego właśnie w space tak dużo mówi się o "flight heritage". Oczywiście misja IGNIS nie przyniesie efektów w tydzień. Na wyniki naukowe i ewentualne komercyjne przełożenia poczekamy dłużej. Ale sam fakt, że ta misja wydarzyła się naprawdę, zamyka lukę pokoleniową i daje sektorowi argument, którego wcześniej brakowało w rozmowach o kolejnych lotach, eksperymentach i projektach ESA.
Podsumowanie roku w technologii. Tyle się działo przez ostatnie 365 dni
Obecność Polski w ESA
Drugim filarem roku były decyzje związane z obecnością Polski w ESA. Pod koniec listopada Polska i Europejska Agencja Kosmiczna podpisały list intencyjny, który uruchamia proces zmierzający do ulokowania ośrodka ESA w Polsce. Równolegle zapadła decyzja o znaczącym zwiększeniu polskiej składki na programy opcjonalne ESA. Skala nowej składki jest ważna, bo zmienia pozycję naszego kraju w ESA w sposób bardzo konkretny. Ośrodek ESA w Polsce to nadal odległy temat. Trzeba ustalić wpierw jego specjalizację i rolę, potem lokalizację oraz sposób włączenia polskich firm i instytucji naukowych. Ale to, że w ogóle rozmawiamy o centrum ESA w Polsce, to "jakiś kosmos", ale wyraźnie wynika z tego, że Polska zaczęła inwestować na poziomie, który ESA traktuje poważnie. Jest też jedna rzecz, której zabrakło mi w tej dyskusji – chodzi o temat obecności Polaków na stanowiskach kierowniczych w programach ESA i oczywiście Polaka w korpusie astronautów ESA.
Wiele namieszał w polskim sektorze upadek szczątków Falcona 9 w rejonie Poznania, który pokazał, że polityka, jak w każde inne zagadnienie, może wejść i w nasze poletko. W tym zdarzeniu ważniejsze od samych fragmentów rakiety spadających na Ziemię były reakcje. Najpierw okazało się, że mamy typowy polski chaos informacyjny, potem pojawiła się presja na procedury, koordynację i sposób zarządzania informacją. Przyspieszyła też dyskusja o tym, jak w Polsce powinno wyglądać reagowanie na zdarzenia powiązane z ruchem orbitalnym.
Nanosatelity HYPE
Numer 4 na mojej liście to start nanosatelity HYPE, który 14 stycznia 2025 r. poleciał na orbitę. To projekt zbudowany przez studentów AGH o wymiarach 5×5×5 cm, który pokazał, jak powinno się takie inicjatywy realizować. Nie tylko nawiązano łączność, odebrano telemetrię, wykonano testy czy zrobiono selfie. Zespół studentów z AGH, z którego jestem bardzo dumny, osiągnął więcej niż wiele komercyjnych inicjatyw. Dla mnie projekty takie jak HYPE są ważne, bo pokazują, że kompetencje nie biorą się z jednego grantu czy jednego kontraktu, tylko z lat budowania zespołów, iteracji i uczenia się na własnych błędach.
W marcu 2025 r. na orbitę poleciał napęd od Liftero. Czemu to ważne? Po pierwsze dlatego, że firma w ciągu zaledwie 15 miesięcy dostarczyła gotową do lotu technologię, która do tego zadziałała na orbicie. Po drugie – trzy miesiące później Liftero podpisało kontrakt z Europejską Agencją Kosmiczną w ramach programu GSTP, w obszarze Advanced Manufacturing, którego celem jest udoskonalenie komór spalania drukowanych w technologii 3D z metalu dla systemu napędowego BOOSTER – posiadającego już walidację w przestrzeni kosmicznej. Trzymam mocno kciuki!
W listopadzie do naszych puzzli kosmicznych wskoczył kolejny element, tym razem z obszaru wynoszenia i testów rakiet. 22 listopada 2025 r. SpaceForest zrealizował trzeci lot testowy rakiety suborbitalnej PERUN. To jest etap szczególnie trudny, bo w locie sprawdzamy, czy wszystko, co zaprojektowaliśmy, zadziałało: konstrukcja, telemetria, napęd, komunikacja i odzysk. Kibicuję SpaceForest, bo każdy kolejny lot przybliża Polskę do sytuacji, w której część testów i demonstracji technologii możemy robić u siebie i częściej.
Z kolei w nocy 28/29 listopada 2025 r. na orbitę, na pokładzie misji Transporter-15 SpaceX, trafiło pięć polskich satelitów. W jednym starcie! W mojej ocenie najważniejszy z nich był MikroSAR dostarczony przez ICEYE – radarowy satelita obserwacyjny, do którego danych Polska uzyskała dostęp w bardzo krótkim czasie, bo zaledwie sześć miesięcy od podpisania kontraktu z MON w maju 2025 r. A to w obszarze bezpieczeństwa i obserwacji Ziemi bywa krytyczne. Obok MikroSAR poleciały także trzy satelity programu PIAST. To również ważny krok w kierunku narodowej konstelacji optycznej EO. Bardzo czekam na więcej informacji o tym, jak się tej konstelacji "powodzi" i czy spełni wszystkie zakładane cele. Poleciał także PW-6U od SatRev, który dostarczył pierwsze dane obrazowe Wrocławia. Mamy więc jednocześnie w jednym starcie wątek rządowy i obronny, program konstelacyjny oraz element komercyjny.
Wrzesień przyniósł jeszcze jeden ważny sygnał w obszarze technologii orbitalnych. Projekt RAVEN, prowadzony przez PIAP Space, wszedł w fazę B1. Rendezvous and Proximity Operations zapewnią możliwości inspekcyjne, manewry zbliżeniowe, transport na orbicie i kontrolowaną deorbitację. To są zadania, które w najbliższych latach będą coraz bardziej niezbędne. I dobrze, że polskie firmy chcą budować je u siebie. Dla mnie ważne jest też to, że PIAP Space w tym projekcie pokazuje, że nie trzeba być największym graczem, żeby liderować skomplikowanym projektom.
W tle tych wszystkich, nazwijmy je, "hardware’owych" wydarzeń w 2025 r. pojawiło się jeszcze jedno, które uważam za bardzo ważne. Uniwersytet Przyrodniczy uruchomił kierunek na I stopniu studiów inżynierskich: "Inżynieria Danych Satelitarnych". Ten kierunek powstał we współpracy z sektorem kosmicznym. I to widać, bo jest osadzony w realnych potrzebach firm i instytucji. Dla mnie to jeden z ważniejszych kroków edukacyjnych w ostatnich latach. Jeśli mamy mieć w Polsce prawdziwą gospodarkę i wiedzę opartą na danych satelitarnych, to potrzebujemy ludzi, którzy potrafią je dobrze przetwarzać i dostarczać.
Uważam, że w 2025 r. warto też odnotować coś, co może wyglądać "zbyt przyziemnie" na tle pozostałych wydarzeń, ale w mojej ocenie jest bardzo ważne dla jakości sektora. Podpisanie MoU przez KP Labs i Scanway. W Polsce często mówimy o "współpracy", która opiera się głównie na relacjach podwykonawczych. A tu widzimy model partnerski. Nie tylko "zrobimy coś razem kiedyś", lecz realne działanie na bazie podzielanych wartości.
Tak jak pisałem na początku, rok 2025 był rokiem, w którym kilka elementów zaczęło pasować do siebie. Lot załogowy Sławosza i polskie eksperymenty na ISS. Decyzje dotyczące składki do ESA i budowa ośrodka. Polskie satelity na orbicie w skali, jakiej wcześniej nie mieliśmy. Rozwój technologii rakietowych i napędowych. Studencki satelita, który pokazuje, skąd biorą się kadry, oraz studia projektowane z sektorem. I wreszcie dojrzałe partnerstwa pomiędzy polskimi podmiotami. To wszystko sprawia, że z optymizmem patrzę na nadchodzący 2026 rok.