Terytorium za pieniądze. Tak Ameryka kupiła nie tylko "wyspę Epsteina"
Deklaracje prezydenta Trumpa dotyczące Grenlandii wzbudziły w świecie zachodnim wiele obaw. Jeden z przedstawianych wariantów – zakup wyspy przez Stany Zjednoczone – nie jest jednak niczym niezwykłym w amerykańskiej historii. USA już wcześniej kupowały różne terytoria, a ostatni zakup jest dzisiaj przedmiotem wielu kontrowersji.
Jest na mapie świata miejsce, gdzie wielka polityka styka się ze światem celebrytów, skandali obyczajowych i teorii spiskowych. Przykładem takiego miejsca jest wysepka Little Saint James, znana powszechnie jako "wyspa Epsteina". Skandale i kontrowersje związane z postacią nieżyjącego miliardera i przestępcy są powszechnie znane, ale co łączy kupioną przez Epsteina wyspę z polityką międzynarodową na najwyższym szczeblu?
Donald Trump, domagając się kontroli nad Grenlandią, rzuca na szalę nie tylko obowiązujący od dziesięcioleci ład międzynarodowy, ale także wiarygodność własnego państwa. Duńska jurysdykcja nad największą wyspą Arktyki jest bowiem częścią transakcji, na którą na początku XX wieku przystały wspólnie Dania i Stany Zjednoczone.
Polska ma czego szukać w kosmosie
W zamian za Grenlandię, do której roszczenia wysuwały zarówno USA, jak i Norwegia, w 1917 r. Dania sprzedała Stanom Zjednoczonym część swojego zamorskiego terytorium – karaibski archipelag znany współcześnie jako Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych. Za 25 mln dolarów Waszyngton przejął zwierzchnictwo nad wyspami Saint Croix, Saint Thomas i Saint John, a także szeregiem mniejszych wysepek. Wśród nich znalazła się także Little Saint James.
Przejęcie karaibskiego archipelagu było jednym z wielu zakupów, za pomocą których Waszyngton zwiększał obszar pod swoją jurysdykcją. Obecne granice Stanów Zjednoczonych kształtowały się aż do XX wieku, a znaczna część amerykańskiego terytorium została przyłączona w wyniku międzypaństwowych transakcji, dokonywanych dobrowolnie lub pod przymusem, jako skutek przegranych wojen.
Zakup Luizjany
Wszystko zaczęło się niedługo po uzyskaniu przez Stany Zjednoczone niepodległości, z mimowolnym udziałem Polaków. Przegrana Napoleona na Haiti – gdzie walczyły Legiony Polskie – zmusiła przyszłego cesarza do zmiany ambitnych planów ekspansji na kontynencie amerykańskim.
Waszyngton był początkowo zainteresowany przede wszystkim przejęciem ujścia Missisipi i portu w Nowym Orleanie, ale gdy nadarzyła się okazja, skorzystał z francuskiej oferty: za zaledwie 15 mln dol. kupił obszar o powierzchni ponad 2 mln km kwadratowych. Choć transakcję tę nazywa się zazwyczaj zakupem Luizjany, w praktyce oznaczała ona przyłączenie do USA gigantycznego terytorium pomiędzy Missisipi i Górami Skalistymi.
Zakup Florydy
Przejęcie kolejnego terytorium, gdzie dzisiaj mieści się rezydencja Donalda Trumpa Mar-a-Lago, było następstwem problemów innego europejskiego państwa – Hiszpanii. Sprawę komplikował przy tym brak jasno ustalonej granicy pomiędzy terenami należącymi do Hiszpanii, a wówczas niedawno przejętą przez USA Luizjaną.
Roszczenia do Florydy zgłaszały europejskie potęgi, jak Francja czy Anglia, a nawet Rosja. Argument w postaci armii zajmującej kolejne połacie hiszpańskiej ziemi miały jednak Stany Zjednoczone, co doprowadziło do zakończonych w 1819 r. negocjacji. Ich rezultatem była zgoda Madrytu na sprzedaż Florydy wraz z fragmentem południowego wybrzeża kontynentu. Stany Zjednoczone zapłaciły za nowy nabytek 5 mln dolarów.
Cesja meksykańska i zakup Gadsdena
Gdyby Kalifornia była państwem, byłaby czwartą gospodarką świata, wyprzedzając nawet Japonię. Obszar, gdzie współcześnie ulokowane jest technologiczne centrum Zachodu – Dolina Krzemowa – należał jednak przed laty do Meksyku, choć na jego tereny, czego przykładem jest Fort Ross, zapuszczali się nawet Rosjanie.
Także i w tym przypadku Stany Zjednoczone – po zajęciu terytorium siłą – wymusiły w 1848 r. na Meksyku scedowanie praw do Kalifornii i Nowego Meksyku, za co zapłaciły 15 mln dolarów. Niedługo później – w roku 1856 – już dobrowolnie, po normalizacji relacji dyplomatycznych, Meksyk sprzedał USA tereny stanowiące obecnie południowe krańce stanów Nowy Meksyk i Arizona. Transakcja ta nosi nazwę zakupu Gadsdena.
Zakup Alaski
Prawdopodobnie najsłynniejszym zakupem Stanów Zjednoczonych – o bardzo doniosłych skutkach dla kształtu współczesnego świata – był zakup Alaski. W XIX wieku Rosjanie symbolicznie – ze względu na niewielką liczbę osadników - skolonizowali nie tylko północ kontynentu amerykańskiego, ale zaczęli ekspansję na południe, podejmując także próbę kolonizacji Hawajów.
O ile rosyjska ekspansja na Hawajach została zakończona jeszcze w 1818 roku, gdy Amerykanie zniszczyli założoną przez Rosjan faktorię, Alaska przez długi czas pozostawała pod zwierzchnictwem cara, choć liczba Rosjan na tych terenach była niewielka, sięgając kilkuset osób.
Sytuacja zmieniła się na skutek słabości Rosji, która po przegranej wojnie krymskiej zaoferowała swoje posiadłości w Ameryce Stanom Zjednoczonym (legenda, która nie ma odzwierciedlenia w dokumentach głosi, że pierwszym adresatem oferty był Liechtenstein).
Amerykanie kupili Alaskę, choć zakup przez długi czas był przedmiotem kontrowersji i politycznych kłótni, wynikających z zakupu – rzekomo – bezwartościowego terytorium. Ocena transakcji zmieniła się radykalnie, gdy na pozyskanych terenach odkryto wielkie złoża złota. W negocjacjach dotyczących zakupu Alaski miał uczestniczyć Polak - generał Włodzimierz Krzyżanowski. Wbrew popularnej legendzie, którą przed laty powtarzało m.in. polskie MSZ, Krzyżanowski nie był jednak pierwszym gubernatorem nowego stanu.
Dzierżawa baz wojskowych
Obok zakupów, Stany Zjednoczone rozszerzają swoje wpływy także poprzez dzierżawę różnych terenów. Przykładem takich działań jest dzierżawa – od Kuby – ponad 117 km kwadratowych terenu w Zatoce Guantanamo, gdzie znajduje się baza Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Od 1959 r. Kuba uznaje teren Guantanamo za okupowany i nie przyjmuje przesyłanych przez USA opłat.
Stany Zjednoczone dzierżawią także bazę Diego Garcia na Oceanie Indyjskim. Stanowi ona bezpieczną przystań dla amerykańskich okrętów, a z jej lotniska startują samoloty, atakujące cele w Azji i na Bliskim Wschodzie. Tę właśnie bazę wykorzystał Pentagon podczas wojny w Afganistanie czy podczas nalotów na Iran.
Na dzierżawie terenu opiera się także amerykańska obecność wojskowa w Japonii. W tym przypadku dzierżawcą nie są jednak Stany Zjednoczone. To władze Japonii dzierżawią prywatne tereny należące do Japończyków i udostępniają je USA, dzięki czemu funkcjonuje m.in. Kadena - największa amerykańska baza lotnicza w regionie.