Niedobór rakiet. Dotyczy zarówno Ukrainy, jak i Rosji
Rosja ma zużywać pociski obrony przeciwlotniczej szybciej, niż jest w stanie je produkować, przez co część obiektów pozostaje bez ochrony, jak zaznacza ekspert z estońskiego ministerstwa obrony.
W wypowiedzi dla portalu ERR Gert Kaju z estońskiego ministerstwa obrony zaznaczył, że ostatni tydzień na Ukrainie przyniósł niewielki spadek liczby starć oraz nasilenie wzajemnych uderzeń precyzyjnych dalekiego zasięgu na terytoriach obu państw. Średnio dochodziło do ok. 133 potyczek na dobę, co wpisuje się w trend spadkowy z poprzednich tygodni.
Jednym z powodów jest pogoda, ponieważ mimo zbliżającej się wiosny na drzewach nie ma jeszcze liści, a grunt jest grząski, przez co ukrycie się w terenie i przemieszczanie są znacznie trudniejsze. Wszystko to skutkuje zwiększoną aktywnością dronów.
Ponadto Gert Kaju skomentował też ataki rakietowo-dronowe. W ubiegłym tygodniu Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 1300 dronów i ok. 30 rakiet; dwa tygodnie wcześniej było to 1200 dronów i 40 rakiet. Z kolei Ukraina atakuje obiekty związane z rosyjskim przemysłem zbrojeniowym, w tym fabryki. Celem były również instalacje paliwowe i energetyczne w obwodach nowogrodzkim, samarskim i biełgorodzkim oraz w Kraju Krasnodarskim.
Największym sukcesem było porażenie zakładów mikroelektroniki w obwodzie briańskim. Był to szósty atak na ten obiekt i tym razem Ukraińcy trafili kluczową jednostkę produkcyjną. Kilka pocisków manewrujących Storm Shadow uderzyło w najważniejszy budynek zakładu, co wstrzymało działalność tej kluczowej dla Rosjan fabryki na dłuższy czas.
Problemy rosyjskiej obrony przeciwlotniczej
Według Gerta Kaju ten atak pokazuje, że rosyjska obrona powietrzna nie zawsze daje sobie radę, bo pociski przeciwlotnicze są zużywane szybciej, niż powstają nowe. W efekcie zdolności obrony powietrznej Rosji nie wystarczają do równie silnej ochrony wszystkich strategicznych obiektów.
Produkcja pocisków przeciwlotniczych jest z reguły trudniejsza niż pocisków ziemia-ziemia bądź dronów. Co więcej, Rosjanie głównie przestawili swoje możliwości na będące bronią ofensywną pociski manewrujące pokroju Ch-101 bądź balistyczne Iskander-M.
To w połączeniu z regularnym niszczeniem przez Ukraińców rosyjskich systemów przeciwlotniczych w regionach przyfrontowych sprawia, że w ramach uzupełnienia są dostarczane zestawy rozlokowane na głębokim zapleczu. Tam z kolei ich brakuje, co przekłada się na sytuację, kiedy to Rosjanie również nie mają możliwości ochrony wszystkiego, co chcą i muszą priorytetyzować wykorzystanie zasobów, jakie mają pod ręką.