Japonia chce zbudować swojego "Tomahawka". Pracuje nad nim Kawasaki
Japoński koncern Kawasaki Heavy Industries w ramach Sympozjum Technologicznego pokazał wyniki z prac nad prototypem pocisku manewrującego zbliżonego do amerykańskiego BGM-109 Tomahawk. Przedstawiamy, co o nim wiadomo.
Odpowiednie wyniki prac rozpoczętych pod koniec 2024 roku zostały opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Agencji Zamówień, Technologii i Logistyki (ATLA). Projekt pełni funkcję demonstratora technologii do testowania wielu rozwiązań, które następnie mogą zostać wykorzystane do powstania właściwego pocisku manewrującego.
Ten będzie alternatywą dla japońskiego Ministerstwa Obrony wobec amerykańskich Tomahawków. Japończycy nie podali daty zakończenia projektu, ale szacunki wskazują bardziej na lata 2030-2033.
Japoński "Tomahawk" od Kawasaki — tyle o nim wiadomo
Obecny demonstrator jest napędzany silnikiem turbowentylatorowym KJ-301 Kawasaki o ciągu 65 kgf / 3,58 kN pozwalającym na zasięg rzędu 1000 km, ale docelowy pocisk ma charakteryzować się zasięgiem do 2500 km.
Z kolei w przypadku naprowadzania to poza tandemem modułów nawigacji inercyjnej i satelitarnej z dodatkowymi antenami w celu uodpornienia na zagłuszanie, pocisk ma też mieć podwójny system naprowadzania w ostatniej fazie lotu. Z tego względu demonstrator ma taki dziwny nos, ponieważ ten musi pomieścić aktywną głowicę radiolokacyjną i głowicę optoelektroniczną widzącą termiczny obraz celu.
Podwójna metoda naprowadzania bardzo istotnie zwiększa szansę trafienia w cel przeciwko celom chronionym przez najnowsze systemy samoobrony, ponieważ każdy sposób naprowadzania ma plusy oraz minusy. Z kolei synergia danych z obydwu źródeł pozwala obejść ograniczenia, a dodatkowy koszt w przypadku pocisku kosztującego parę mln dolarów nie będzie problemem.
Głowica bojowa pozostaje nieznana, ale biorąc pod uwagę konkurentów, będzie to ładunek przekraczający 200 kilogramów. Nowy pocisk manewrujący Japonii byłby użytkowany wspólnie z pociskami 12SSM-ER odpalanymi z lądu.