Echo gigantycznej eksplozji. Nikt jej wcześniej nie zauważył
Astronomowie przeoczyli gigantyczną eksplozję w przestrzeni kosmicznej. W wybuchu doszło do uwolnienia energii równej miliardowi słońc. Dopiero teraz udało się dostrzec poświatę po tym zdarzeniu. Jak to jednak możliwe?
Odkrycia dokonał zespół korzystający z australijskiego radioteleskopu SKA Pathfinder. Astronomowie zauważyli nietypowy, powoli słabnący sygnał radiowy ASKAP J005512-255834, który okazał się tak zwaną "sierocą poświatą" po wybuchu promieniowania gamma. Choć takie eksplozje należą do najpotężniejszych w kosmosie, łatwo mogą pozostać niewidoczne, gdy ich emisja nie jest skierowana bezpośrednio w kierunku Ziemi.
Źródłem takich rozbłysków są zazwyczaj masywne gwiazdy, które kończą życie jako supernowe, prowadząc do powstania czarnej dziury. Jednak astronomowie często rejestrują tylko te zjawiska, których wąska wiązka promieni gamma jest bezpośrednio skierowana w stronę naszej planety.
W tym przypadku eksplozja nie została wykryta bezpośrednio, lecz zauważono jej skutki – odbite od otaczającego pyłu i gazu promieniowanie radiowe, które stopniowo słabło przez ponad tysiąc dni ziemskich. To wyróżnia ten przypadek na tle innych zjawisk, bo podobne eksplozje zazwyczaj ewoluują o wiele szybciej lub pojawiają się kilkukrotnie.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Zespół badawczy przeanalizował jasność, energię oraz prędkość sygnału radiowego, porównując je z innymi znanymi zdarzeniami: rozbłyskami gamma, supernowymi i zjawiskami rozrywania gwiazd przez czarne dziury. ASKAP J005512-255834 uznali za najpewniejszy do tej pory przypadek osieroconej poświaty.
Na podstawie danych udało się wyznaczyć miejsce eksplozji – znajduje się ono ok. 1,7 miliarda lat świetlnych od Ziemi, w niewielkiej, nieregularnej galaktyce, w której intensywnie powstają nowe gwiazdy. Co charakterystyczne, do zdarzenia doszło nie w centrum, ale w gęstym regionie formującym gwiazdy, co pozwoliło wykluczyć zjawisko pochłaniania gwiazd przez supermasywną czarną dziurę.
Badacze nie wykluczają jednak udziału tzw. czarnej dziury o masie pośredniej, która pochłonęła gwiazdę. Odkrycie może więc być krokiem naprzód w identyfikacji i badaniu takich nieuchwytnych zjawisk. Wyniki tych analiz ukazały się na łamach czasopisma "The Astrophysical Journal".