CES 2019. Tylko wibratora zabrakło - prowadził się niemoralnie
Nad Fremont Street latają ludzie. Obszczekuje mnie mechaniczny pies, a kelner-robot pyta, co podać. "Drinka!" – chciałbym krzyknąć. Zaczynam się niepokoić o stan umysłu. Patrzę w lustro, które uspokaja, że wszystko ze mną OK. Pokrzepiony tą informacją ruszam w miasto przyszłości.