W ten okręt uderzyli Ukraińcy. Analityk dostrzegł jeden szczegół
Ukraińska operacja SBU i Marynarki doprowadziła do poważnego uszkodzenia rosyjskiego okrętu projektu 636.3 w Noworosyjsku. Analiza OSINT wskazuje, że chodzi o B-271 Kołpino.
Ukraińska strona wykorzystała materiał propagandowy Rosjan, by ustalić tożsamość jednostki zaatakowanej w Noworosyjsku. Moskwa pokazała okręt tylko z jednego ujęcia i dopiero po odpompowaniu wody. Mimo tego specyficzny detal przy rufowym włazie pozwolił analitykowi OSINT o pseudonimie Duke BG wskazać konkretny egzemplarz - czytamy na ukraińskim portalu Defense Express.
Ukraińcy uderzyli w rosyjski okręt
Rosjanie po pełnoskalowej inwazji przestali nanosić nazwy na kadłubach, a trzy okręty tej klasy na Morzu Czarnym są niemal nie do odróżnienia. Na zdjęciu satelitarnym z 16 grudnia widać, że uszkodzony okręt stoi w wodzie o ponad metr głębiej niż normalnie, co sugeruje poważne zalanie sekcji.
Kluczowym tropem okazało się oznaczenie wokół rufowego włazu. Spośród trzech możliwych jednostek w rejonie – B-265 Krasnodar, B-268 Wielki Nowogród oraz B-271 Kolpino – tylko Kołpino ma cienki biały kontur zamiast grubej, okrągłej obwódki typowej dla dwóch pozostałych.
Inne okręty z podobnymi różnicami w oznaczeniach, jak B-261 Noworosyjsk i B-265 Krasnodar, według dostępnych danych nie znajdują się obecnie na Morzu Czarnym. Zestawienie wyklucza też B-237 Rostów nad Donem, uderzony wcześniej w okupowanym Sewastopolu.
Według "Defense Express" trafienie w B-271 Kołpino to dla Ukrainy najkorzystniejszy z trzech scenariuszy. To formalnie najnowsza jednostka projektu 636.3 w czarnomorskiej flocie Rosji: zwodowana 31 maja i przyjęta do służby 24 listopada 2016 r. B-268 Wielki Nowogród jest tylko miesiąc starszy, a B-265 Krasnodar o ok. rok.
Teoretycznie nie można całkiem wykluczyć, że oznaczenia były modyfikowane, ale takie praktyki są rzadkie – okręty maluje się z użyciem standardowych szablonów. OSINT-owcy próbują też ustalić, czy w wybuchu ucierpiał drugi okręt stojący kilkaset metrów dalej; eksplozja miała wykruszyć w nabrzeżu lej o średnicy ok. 9 m, co mogło uszkodzić sonar sąsiedniej jednostki.