Szopy zmieniają się pod wpływem ludzi. Krótsze pyski to tylko początek
Szopy pracze żyjące w pobliżu ludzi mają krótsze pyski niż te, które żyją na peryferiach - to najważniejszy wniosek z nowych badań opublikowanych w recenzowanym magazynie "Frontiers in Zoology". Według naukowców cecha ta pojawia się już na wczesnych etapach udomowienia. Co jeszcze się zmienia?
Szopy północnoamerykańskie (Procyon lotor) są szeroko rozpowszechnione w USA i żyją w bliskiej odległości od miejskich i wiejskich środowisk. "To sprawia, że są doskonałym gatunkiem do prac porównawczych na temat wpływu środowiska ludzkiego na cechy fenotypowe" - uważają badacze z amerykańskiego uniwersytetu badawczego Arkansas w Little Rock, którzy przeanalizowali, jak ten gatunek ewoluuje przez ludzi. Wykorzystując ponad 20 tys. zdjęć, wykazali, że szopy w środowisku miejskim mają krótsze pyski niż ich wiejscy pobratymcy. Ich publikacja została zamieszczona niedawno w czasopiśmie "Frontiers in Zoology".
Krótsze pyski i „zespół cech udomowienia”
Różnica może być jednym z kilku elementów składających się na "zespół cech udomowienia" - uważają naukowcy. Ich zdaniem, zwierzęta udomowione zwykle z czasem stają się mniej agresywne wobec ludzi. Stopniowo rozwijają relację, w której ludzie zapewniają im środki do życia w zamian za zasoby, takie jak mięso i mleko od zwierząt hodowlanych czy praca psów pasterskich. Proces ten często obejmuje selektywną hodowlę pod określone cechy, ale nie zawsze tak się zaczyna.
"Chciałam się dowiedzieć, czy życie w środowisku miejskim zapoczątkuje procesy udomowienia u zwierząt, które obecnie nie są udomowione. Czy szopy pracze byłyby na drodze do udomowienia, po prostu przebywając w pobliżu ludzi?" – przekazała w komunikacie uczelni współautorka badania, Raffaela Lesch, zoolog z Uniwersytetu Arkansas w Little Rock.
Szopy ewoluują i zyskują nowe cechy genetyczne
Jak wyjaśniają naukowcy, udomowienie rozpoczyna się, gdy zwierzęta adaptują się do nowej niszy stworzonej przez obecność ludzi. W przypadku szopów praczy nisza ta może polegać na grzebaniu w naszych śmietnikach.
"Śmieci to prawdziwy impuls" - powiedziała Lesch. "Te odpady stanowią łatwy posiłek dla tych stworzeń. Wystarczy, że zniosą naszą obecność, nie będą agresywne, a potem będą mogły pożywić się wszystkim, co wyrzucimy" - dodaje.
W nowym badaniu Lesch i zespół 16 studentów szukali wczesnych oznak udomowienia u szopów w Stanach Zjednoczonych. Do fizycznych oznak udomowienia gatunku często należą krótsze pyski, obwisłe uszy, białe plamki i osłabiona reakcja na strach – szereg cech określanych zbiorczo jako "syndrom udomowienia".
Pyski szopów z miasta o 3,5 proc. krótsze
Na podstawie blisko 20 tys. zdjęć przesłanych do iNaturalist zespół ustalił, że pyski szopów żyjących na gęsto zaludnionych obszarach były o ok. 3,5 proc. krótsze niż u szopów z bardziej wiejskich hrabstw.
Te pozornie niezwiązane ze sobą cechy „zespołu udomowienia” zwykle pojawiają się we wczesnych etapach udomowienia i mogą być powiązane dzięki mutacjom zachodzącym w trakcie rozwoju zwierzęcia. W 2014 roku naukowcy zasugerowali, że mutacje w komórkach grzebienia nerwowego, rodzaju komórek macierzystych, które powstają w zarodkach kręgowców, mogą być przyczyną tych zmian.
Nowe wyniki zdają się wspierać tę hipotezę, napisali badacze. Osłabiona reakcja na strach pomaga zwierzętom takim jak szopy wykorzystywać środowisko ludzkie, więc dobór naturalny może sprawić, że ta odwaga będzie bardziej powszechna w środowiskach miejskich. Wczesne zmiany długości pyska mogą sugerować, że te dwie cechy są ze sobą powiązane - ocenił zespół.
Przyszłe badania sprawdzą, czy ten sam wzorzec dotyczy innych ssaków miejskich, takich jak oposy. "Pomoże nam to ustalić, czy obecność człowieka wystarczy, aby rozpocząć proces udomowienia gatunku" – przekazała zoolog z Uniwersytetu Arkansas.