Ile małych jednostek bojowych ma Iran? Skala zaskakuje
Publikacja na temat uderzenia Stanów Zjednoczonych na irańskie okręty oraz kutry rakietowe operujące u wybrzeży Cieśniny Ormuz, w którym pojawiła się informacja o zniszczeniu 16 jednostek, zainspirował mnie do przyjrzenia się temu zagadnieniu szerzej i pokazania, jak naprawdę wygląda struktura oraz skala irańskich sił morskich w tym regionie.
Siły morskie Iranu w Zatoce Perskiej. Setki kutrów i łodzi IRGCN
Bo wbrew temu, co często można zobaczyć w medialnych relacjach, nie mówimy tu o kilku szybkich kutrach pojawiających się przypadkowo na radarach okrętów US Navy. W rejonie Zatoki Perskiej Iran dysponuje znacznie większym potencjałem. Według zachodnich analiz Iran może dysponować nawet 300–500 małymi jednostkami uderzeniowymi IRGCN, operującymi w Zatoce Perskiej i w rejonie Cieśniny Ormuz.
Warto przy tym pamiętać, że Iran posiada w praktyce dwie odrębne marynarki wojenne. Obok klasycznej marynarki wojennej (IRIN), która operuje większymi okrętami na Morzu Arabskim i Oceanie Indyjskim, funkcjonują właśnie siły morskie Gwardii Strażników Rewolucji Islamskiej. To one odpowiadają za działania w Zatoce Perskiej i Cieśninie Ormuz oraz rozwijają doktrynę opartą na wykorzystaniu dużej liczby małych, szybkich jednostek.
Ekran Samsunga Galaxy S26 Ultra pod mikroskopem
W praktyce właśnie siły morskie Iranu operujące w Zatoce Perskiej opierają się w dużej mierze na jednostkach należących do IRGCN.
Wśród nich znajdują się zarówno uzbrojone łodzie szturmowe, jak i większe kutry rakietowe zdolne do przenoszenia pocisków przeciwokrętowych oraz stawiacze min. W połączeniu z patrolowcami i mniejszymi okrętami pozostającymi w dyspozycji regularnej marynarki wojennej Iranu liczba niewielkich jednostek bojowych operujących w rejonie Zatoki Perskiej może przekraczać 600 platform.
Tak duża liczba jednostek sprawia, że nawet jeśli pojedynczy kuter czy łódź dysponują ograniczoną siłą ognia i niewielką odpornością na uszkodzenia, w skali całej formacji stają się elementem znacznie bardziej złożonego systemu działań na morzu.
Taktyka nasycenia zamiast klasycznego starcia
Irańska doktryna morska zakłada wykorzystanie liczby i mobilności zamiast bezpośredniej rywalizacji technologicznej z flotami oceanicznymi. W zachodnich analizach strategię tę określa się często mianem ataków rojowych (swarm attack).
W takim scenariuszu niewielkie grupy szybkich jednostek zbliżają się do celu z kilku kierunków jednocześnie. Pierwsza fala ma zmusić przeciwnika do reakcji i rozproszyć jego systemy obrony. Kolejne platformy mogą w tym czasie podejść bliżej i użyć uzbrojenia – od rakiet niekierowanych i ciężkich karabinów maszynowych po pociski przeciwokrętowe odpalane z większych kutrów.
Celem takich działań nie jest klasyczne starcie z okrętami przeciwnika, lecz przeciążenie jego systemów obrony i stworzenie sytuacji, w której część jednostek może znaleźć się w skutecznym zasięgu ognia.
Geografia jako element strategii
Taktyka ta jest ściśle powiązana z warunkami geograficznymi regionu. Cieśnina Ormuz w najwęższym miejscu ma około 54 km szerokości, natomiast rzeczywiste tory żeglugowe wykorzystywane przez statki są znacznie węższe. W takich warunkach nawet stosunkowo niewielkie siły mogą wywołać poważne zakłócenia ruchu morskiego.
Małe szybkie jednostki irańskich sił morskich IRGCN rozmieszczone są w licznych bazach wzdłuż irańskiego wybrzeża oraz na wyspach rozsianych w Zatoce Perskiej. Pozwala to na prowadzenie działań z wielu kierunków jednocześnie oraz na wykorzystanie naturalnych osłon terenowych – wąskich przejść między wyspami, zatok i linii brzegowej.
Dzięki temu takie jednostki mogą szybko pojawić się w rejonie działania, przeprowadzić krótki atak i wycofać się pod osłonę własnego wybrzeża.
Element większego systemu działań na morzu
Małe jednostki uderzeniowe nie funkcjonują jednak samodzielnie. W irańskiej koncepcji są one tylko fragmentem znacznie większej układanki, której zadaniem jest utrudnienie operowania silniejszemu przeciwnikowi w pobliżu irańskiego wybrzeża.
W tej układance są nadbrzeżne wyrzutnie pocisków przeciwokrętowych, miny morskie, niewielkie okręty podwodne działające na wodach przybrzeżnych oraz bezzałogowe statki powietrzne prowadzące rozpoznanie nad akwenem. Każdy z tych elementów osobno nie stanowi przełomu na polu walki. Dopiero razem tworzą środowisko, w którym nawet znacznie silniejsza flota musi działać z daleka, ostrożniej i angażować większe siły do ochrony własnych okrętów.
Dlatego niewielkie kutry i łodzie szturmowe nie są dla Iranu celem samym w sobie. To raczej narzędzia, które mają utrudnić przeciwnikowi swobodne operowanie w rejonie Zatoki Perskiej i Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków energetycznych świata.
Zniszczenie 16 irańskich jednostek niewątpliwie robi wrażenie na nagraniach publikowanych w sieci. W szerszej perspektywie trudno jednak uznać je za wydarzenie, które zasadniczo zmienia obraz potencjału, jakim Iran dysponuje w rejonie Zatoki Perskiej.
Historia pokazuje zresztą, że pierwsze doniesienia z pola walki często budują bardzo uproszczony obraz sytuacji. Na początku wojny w Ukrainie media niemal codziennie informowały o zniszczonym sprzęcie, zatopionych okrętach czy kolejnych „przełomach” na froncie. Tymczasem cztery lata później konflikt nadal trwa i wciąż nie widać jego końca.
Dlatego również w przypadku wydarzeń w rejonie Zatoki Perskiej warto patrzeć chłodno na pierwsze relacje. Na morzu, tak jak i na lądzie, obraz sytuacji często klaruje się dopiero po czasie – kiedy opadnie kurz pierwszych komunikatów i zaczynają pojawiać się bardziej wiarygodne informacje.
Artykuł: Skala siły – ile naprawdę małych jednostek bojowych ma Iran - pochodzi z serwisu Portal Stoczniowy.