Rosjanie zrzucili bombę. Ale nie tam, gdzie planowali
W Biełgorodzie doszło do niebezpiecznego incydentu. Rosyjskie lotnictwo omyłkowo lub w przypadku usterki (samolotu lub samego uzbrojenia) zrzuciło na miasto ładunek. Zdaniem niezależnych rosyjskich obserwatorów oraz ukraińskich mediów była to bomba lotnicza.
To nie pierwsza tego typu sytuacja. Z ustaleń serwisu Astra wynika, że w latach 2024 i 2025 rosyjskie lotnictwo zrzuciło ponad 300 bomb na ukraińskie terytoria kontrolowane przez Kreml oraz w samej Rosji. Z racji swojego położenia Biełgorod oraz jego okolice są jednymi z najbardziej narażonych obszarów na takie incydenty.
Groźny incydent w Biełgorodzie
Pierwszą bombą lotniczą zrzuconą przez rosyjski bombowiec na ten region w 2026 roku była bomba FAB-500, która spadła 5 stycznia w pobliżu wsi Batratska Dacha. 21 stycznia, po odkryciu "krateru po amunicji" w Biełgorodzie ewakuowano około 1700 osób. Fakt, że nie doszło do detonacji sprawił, że obyło się bez ofiar.
Jak donosi ukraiński portal Militarnyj, rosyjskie władze nie potwierdziły, co spadło na ulice Biełgorodu, ale najprawdopodobniej również w tym przypadku była to bomba lotnicza. Taką samą informacje podaje serwis Astra powołujący się na relacje mieszkańców.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Potężne bomby Rosjan
Duża liczba tego typu incydentów wynika z faktu, że Rosjanie na masową skalę używają kierowanych bomb lotniczych, które są jednym z głównych środków pozwalających rosyjskiej armii na niszczenie ukraińskich punktów oporu. Bomby o masie od 500 kg do nawet 3 tys. kg są w stanie zniszczyć każdą fortyfikację polową.
Wykorzystywane w tej broni są moduły UMPK (Unifitsirovannogo nabora Modulei Planirovanie i Korrekcii), które zamieniają zwykłe bomby FAB-500, FAB-1500 czy FAB-3000 w bomby szybujące.
Moduły UMPK obejmują system nawigacji satelitarnej i inercyjnej oraz rozkładane skrzydła, a bomby z nim stają się konstrukcją nawiązująca do amerykańskich bomb JDAM-ER.