Ocenił operację w Wenezueli. Wyśmiał rosyjską broń
Operacja "Absolute Resolve", w wyniku której Amerykanie schwytali prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, obnażyła słabości rosyjskich systemów przeciwlotniczych. W ironicznych słowach skomentował to szef Pentagonu Pete Hegseth.
Mimo wykorzystania ponad 150 samolotów (w tym bombowców, myśliwców i samolotów rozpoznawczych) oraz śmigłowców (m.in. MH-60 Black Hawk i MH-47 Chinook), a także dronów, których użyto do zbierania kluczowych informacji, Amerykanie nie ponieśli strat sprzętowych.
Szef Pentagonu ironicznie o rosyjskiej broni
"Trzy noce temu w Caracas w Wenezueli ok. 200 Amerykanów wkroczyło do centrum miasta. Wygląda na to, że te rosyjskie systemy obrony powietrznej nie sprawdziły się zbyt dobrze, prawda?" - powiedział Pete Hegseth.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Nie sprawdziły się nawet zaawansowane systemy
Wyposażenie wenezuelskiej armii w zdecydowanej większości obejmuje uzbrojenie poradzieckie i rosyjskie, co widać także w przypadku broni przeciwlotniczej. Wobec amerykańskiego sprzętu zawodne okazały się nie tylko przenośne zestawy Igła, ale też systemy dalekiego zasięgu oceniane jako zaawansowane i niebezpieczne - S-300WM, Buk-M2E czy Pancyr-S1.
Te ostatnie są przedstawiane przez Kreml jako jedna z najbardziej zaawansowanych tego typu broni na świecie i wykorzystywane m.in. w Moskwie oraz do ochrony zimowej rezydencji Władimira Putina w Soczi.
Jak zauważył jednak Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski, to nie pierwszy dowód na słabość rosyjskich systemów przeciwlotniczych, ponieważ dostarczały ich również inne konflikty - w Syrii, Libii, Iranie czy Ukrainie.