Misja IGNIS: polskie mierniki skuteczne w kosmosie. I lepsze od innych
Polskie urządzenia pomiaru hałasu wykazały swoją skuteczność na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Eksperyment Wireless Acoustics dowiódł, że są bardziej wydajne i komfortowe niż poprzednie generacje. I ułatwiają życie astronautom.
Zakończył się eksperyment Wireless Acoustics, którego celem był pomiar poziomu hałasu na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Polskie urządzenia działały na stacji bez zarzutu. Jak przekazała Polska Agencja Prasowa, z analiz wynika, że są skuteczniejsze i wygodniejsze niż modele poprzedniej generacji - stosowane na orbicie od dekady.
Polskie mierniki firmy Svantek w kosmosie
Polskie mierniki hałasu zyskały uznanie dzięki eksperymentowi na ISS. Stacja ta, będąca metalową strukturą z mnóstwem działających urządzeń, wymaga monitorowania hałasu dla zdrowia załogi. W ramach eksperymentu Wireless Acoustics na ISS poleciało pięć urządzeń polskiej firmy Svantek:
- dwa dozymetry osobiste SV 104A (mierniki ekspozycji na hałas przypinane do ubrania),
- dwa sonometry klasy pierwszej SV 971A (stacjonarne mierniki poziomu dźwięku otoczenia)
- oraz kalibrator akustyczny SV 36, emitujący dźwięki o zadanych parametrach.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Pomiary prowadzili dwaj astronauci, w tym dr Sławosz Uznański-Wiśniewski, a kwestionariusze wypełnione przez załogę pokazały, że nowy model jest bardziej precyzyjny i wygodniejszy w użyciu. Dzięki technologii Bluetooth, nowe mierniki przesyłają dane bez konieczności używania kabla, co ułatwia pracę.
Hałas na ISS i znaczenie eksperymentu w ramach misji IGNIS
Damian Hamowski z firmy Svantek zauważył, że poziom hałasu na ISS jest na bardzo wysokim poziomie. "W nocy, gdy astronauci śpią, poziom dźwięku oscyluje wokół 50–60 decybeli. To natężenie odpowiadające głośnej rozmowie lub biurowemu gwarowi, co nie sprzyja wypoczynkowi. W dzień poziomy te wzrastają o kolejne 10 decybeli, sięgając 70 dB. Zaobserwowaliśmy nawet pojedyncze przekroczenia norm NASA" – powiedział PAP.
Choć standardowo na Ziemi ośmiogodzinna ekspozycja na hałas na poziomie 80–85 dB uznawana jest za niebezpieczną, na ISS problematyczna jest ciągłość dźwięku, na którą astronauci są narażeni 24 godziny na dobę przez wiele miesięcy. Karol Sazonow z firmy Svantek w rozmowie z PAP zaznaczył, że wyniki te mogą być inspiracją do poprawy higieny akustycznej na Ziemi.
Testy wykazały, że w warunkach nieważkości niektóre funkcje urządzeń działały inaczej, co pozwoli na ich udoskonalenie. Po powrocie na Ziemię, urządzenia wykazały niższy poziom szumów własnych.
Misja IGNIS, w której urządzenia przeszły surowe testy ESA, potwierdziła ich niezawodność.
"NASA używa naszych urządzeń od lat, ale technologia idzie naprzód. Przy projektowaniu przyszłych stacji, jak Gateway na Księżycu, konieczne będzie szukanie jeszcze lżejszych rozwiązań" - zaznaczył Karol Sazonow.
Sukces eksperymentu zbudował nie tylko pewność w jakości polskich rozwiązań, ale również wpłynął pozytywnie na morale zespołu. Firma przekazała, że możliwości stworzone w Polsce znajdują się na światowym poziomie i są kluczowe dla projektów kosmicznych.