Krwawe niebo w Chinach. Zagadka sprzed 250 lat wyjaśniona
We wrześniu 1770 r. niebo nad Chinami, Japonią i Koreą przybrało krwistoczerwony kolor. Upiorna barwa utrzymywała się przez osiem nocy. Teraz badaczom udało się wyjaśnić to zjawisko.
To zjawisko nastąpiło niespodziewanie i zostało zapomniane przez ponad 250 lat. Teraz naukowcy "przypomnieli sobie" o nim, badając pałacowe kroniki i historyczne zapiski z XVIII wieku. Naukowcy z Uniwersytetu w Osace podali prawdopodobną przyczynę tego zjawiska.
Jak udało się ustalić badaczom, za zjawiskiem tym najprawdopodobniej stała ogromna burza magnetyczna. Naukowcy podejrzewają, że burza ta dorównywała burzy Carringtona - najintensywniejszej burzy geomagnetycznej odnotowanej w 1859 r.
Zorze nad Chinami, Koreą i Japonią
Naukowcy zbadali zapisy historyczne z Chin, Korei i Japonii z XVIII wieku. Poszukiwali w nich wzmianek o zorzach polarnych. Zorze te powstają w górnych warstwach atmosfery na skutek burz geomagnetycznych na Słońcu. Przez wybuchy na Słońcu, spora ilość naładowanych cząsteczek tworzących wiatr słoneczny jest wyrzucana w kierunku Ziemi.
Zorze najczęściej widoczne są w pobliżu biegunów planety. Gdy jednak występują dalej od biegunów, na niższych szerokościach geograficznych, mogą stanowić dowód burz geomagnetycznych.
Historyczne dowody
Po przeanalizowaniu 111 dokumentów naukowcy pod kierownictwem Hisashiego Hayakawy znaleźli dowody na występowanie zorz polarnych w całej Azji Wschodniej w okresie od 10 do 19 września 1770 r. Występowały one na niższych szerokościach geograficznych.
Tym samym naukowcy wywnioskowali, że ich przyczyną była niezwykle silna burza geomagnetyczna. Naukowcy odkryli również, że zorze zostały również udokumentowane przez członków załogi okrętu HMS Endeavour w pobliżu wyspy Timor.
– Biorąc pod uwagę skalę tego zjawiska, uzasadnione byłoby odkrycie większej liczby zórz polarnych nie tylko w Azji Wschodniej, ale także w innych obszarach o niskich szerokościach geograficznych – powiedział Hayakawa.