Kometa Wierzchoś mija Ziemię. To początek jej długiej drogi do gwiazd
W najbliższych dniach z Ziemi będzie można obserwować zieloną kometę C/2024 E1 (Wierzchoś), która po zbliżeniu do naszej planety rozpocznie swoją podróż w przestrzeń międzygwiezdną.
Kometa C/2024 E1 (Wierzchoś), odkryta w marcu 2024 r. przez polskiego astronoma Kacpra Wierzchosia, zbliża się do Ziemi. Obiekt o rozmiarach porównywalnych z małym miastem po raz pierwszy przemierza wewnętrzne rejony Układu Słonecznego.
W trakcie obserwacji komety prowadzonych za pomocą Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, naukowcy wykryli w jej otoczenie olbrzymie ilości dwutlenku węgla, który nadaje jej zielonkawą barwę. Pierwotnie szacowano, że samo jądro komety ma średnicę około 13,7 kilometra, jednak najnowsze dane wskazują, że w rzeczywistości może być ono nieco mniejsze. Sam obiekt pochodzi z Obłoku Oorta, sferycznego regionu znajdującego się na obrzeżach Układu Słonecznego, w odległości około roku świetlnego od Słońca. Ten hipotetyczny obszar jest pełen lodowych ciał niebieskich, które po wytrąceniu ze swoich orbit czasami docierają w otoczenie Słońca, gdzie ogrzewane intensywnym promieniowaniem rozwijają charakterystyczne ogony.
Kometa Wierzchoś porusza się po hiperbolicznej orbicie, co oznacza, że po obecnej wizycie nie tylko wróci w Obłok Oorta, ale zostanie całkowicie wyrzucona w przestrzeń międzygwiezdną. Naukowcy szacują, że podróż z Obłoku Oorta do wnętrza Ukłądu Słonecznego zajęła komecie od 1 do 3 milionów lat. Podróż ta symbolicznie zakończyła się 20 stycznia 2026 r., gdy kometa przeleciała przez peryhelium swojej orbity w odległości 84 mln km od Słońca i rozpoczęła podróż powrotną.
Już we wtorek 17 lutego, kometa przejdzie przez punkt orbity najbliższy Ziemi. W tym punkcie będzie znajdowała się w odległości 151 mln km od nas, czyli w takiej odległości jak Słońce. Po tym wydarzeniu kometa rozpocznie trwającą miliony, jeżeli nie miliardy lat podróż przez Drogę Mleczną, odwiedzając po drodze inne układy gwiazd.
W tym konkteście warto przywołać kometę międzygwiezdną 3I/ATLAS, która w ubiegłym roku minęła Słońce na swojej drodze przez przestrzeń międzygwiezdną. Jej początki miliardy lat temu mogły być taie same, jak początki komety Wierzchosia. Także i ona została wyrzucona ze swojego macierzystego układu planetarnego i od miliardów lat podróżuje między gwiazdami od czasu do czasu zbliżając się do którejś z nich.
Kto wie, być może i kometa Wierzchosia w odległej przyszłości zwróci uwagę astronomów zamieszkujących planetę krążącą wokół innej gwiazdy niż Słońce. Mało tego, być może część z tych astronomów będzie podejrzewała, że to wcale nie jest kometa, ale sonda wysłana przez obcą cywilizację.
Podczas przelotu w pobliżu Ziemi, kometa nie będzie widoczna gołym okiem, ale można ją obserwować przez dobrej jakości teleskop lub lornetkę. Mało tego, najkorzystniejsze warunki do podziwiania jej panują obecnie na półkuli południowej.