20 mln ton złota. "Nie opłaca" się go wydobywać
W morzach i oceanach rozpuszczonych jest ok. 20 mln ton złota, wartego teoretycznie biliony dolarów. Problemem są śladowe stężenia metalu oraz brak ekonomicznych metod filtrowania.
Naukowcy dowiedli, że morza i oceny pełne są złota. Wody globu mogą zawierać aż 20 mln ton tego cennego kruszcu, a jego wartość może przekraczać bilion dolarów. Problemem jest jednak wydobycie złota z wody.
National Oceanic and Atmospheric Administration podaje, że w samym Oceanie Atlantyckim oraz północnej części Oceanu Spokojnego przypada ok. gram złota na 100 mln ton wody. Eksperci podejrzewają, że największe stężenie złota jest w Morzu Śródziemnym.
Skąd wzięło się złoto?
Naukowcy wyjaśniają, że złoto trafia do mórz w wyniku erozji lądu. Gdy deszcz i woda niszczą skały, drobinki złota z ich wnętrza są wypłukiwane i ostatecznie unoszone do morza.
Swój udział w "dodawaniu" złota do wód mają również kominy hydrotermalne z dna oceanu oraz wiatr. Kominy uwalniają do wód gorące i bogate w minerały płyny. Wiatr z kolei rozdmuchuje mikroskopijne cząsteczki złota na duże odległości do otaczających mórz i oceanów.
Złoto w wodzie morskiej: mikroskopijne ilości
Niskie stężenia wymagają ultra-czułych metod wydobycia. Laboratoria używają specjalnych, odfiltrowanych przestrzeni i butelek wolnych od śladowych metali, bo drobina kurzu potrafi zafałszować wynik. Kluczowe są techniki wczesnego wykrywania zanieczyszczeń.
W przeszłości sięgano po ekstrakcję rozpuszczalnikową dla poziomów nanogramowych. Później przełom przyniosły spektrometry mas, ale nadal nie zbliżyło to świata do opłacalnego wydobycia złota z wody morskiej na skalę przemysłową.
Nowe pomysły i twarda ekonomia
W 2018 r. w Journal of the American Chemical Society opisano gąbczasty materiał zdolny wiązać złoto z wody morskiej. Obiecujący koncept nie został jednak zeskalowany w sposób ekonomicznie sensowny. Technologia wciąż przegrywa z kosztami.
Na dnie oceanów złoto bywa bardziej skoncentrowane w siarczkowych złożach i skorupach mineralnych przy kominach hydrotermalnych. Leżą jednak na dużej głębokości, w twardych skałach. Zdalne roboty badawcze dostarczają głównie próbki, nie urobek. Wydobycie z takich miejsc byłoby trudne technicznie i rodziłoby poważne ryzyka środowiskowe.