"Zakazana wyspa" Iranu. Dlaczego USA jej nie zdobyły?
Wyspa Chark jest położona zaledwie dwadzieścia pięć kilometrów od irańskiego wybrzeża w północnej części Zatoki Perskiej. Jest to główny terminal, przez który Iran eksportuje większość swojej ropy naftowej.
Wyspa Chark od dekad bywa określana jako kluczowy element irańskiego systemu energetycznego. Rozciąga się na około osiem kilometrów z północy na południe i prawdopodobnie cztery kilometry w najszerszym punkcie. Teren jest na ogół płaski, wapienny. Powszechnie wyspa ta jest uważana przez Irańczyków za "zakazaną wyspę".
Wyspa ta jest gospodarzem prawie całej operacyjnej infrastruktury eksportowej kraju, obsługując około 90 proc. irańskiego eksportu ropy rocznie. W praktyce znaczy to, że każda próba ograniczenia dostępu do jej zasobów lub rozbudowy zdolności eksportowych może mieć szerokie reperkusje dla całej gospodarki państwa.
Iran jak Wenezuela?
Jak mówi Petras Katinas z Royal United Services Institute w wywiadzie dla "The Telegraph": – Aneksja wyspy Chark odcięłaby irański dopływ ropy naftowej, który jest kluczowy dla reżimu. Magazyn zauważa, że mogłoby to posłużyć jako karta przetargowa, ponieważ eksport ropy stanowi prawie 40 proc. budżetu irańskiego rządu. – Dałoby to Stanom Zjednoczonym przewagę w negocjacjach – dodał Katrinas.
– Posunięcie to przypominałoby atak USA na Wenezuelę, kiedy to Stany Zjednoczone faktycznie przejęły kontrolę nad sektorem naftowym kraju – powiedział CNBC analityk naftowy Tamas Varga.
Obrona wyspy kluczowa dla Iranu
Jak informuje Prognoz News, obecnie wyspa posiada wielowarstwową obronę, obejmującą prawdopodobnie baterie rakiet nadbrzeżnych, pociski przeciwokrętowe, instalacje radarowe, systemy obrony powietrznej krótkiego zasięgu oraz garnizon Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Prognoz News ocenia, że każdy amerykański plan zajęcia wyspy Chark musiałby zatem rozpocząć się od zdecydowanego stłumienia irańskiej obrony. Prawdopodobnie wymagałoby to złożonej kampanii łączącej operacje cybernetyczne, walkę elektroniczną, ataki pociskami manewrującymi, ataki powietrzne i ostrzał z morza. Celem byłoby oślepienie irańskiego radaru, zniszczenie wyrzutni rakiet i zneutralizowanie struktur dowodzenia, zanim jakakolwiek jednostka desantowa zbliży się do brzegu.
Zajęcie wyspy naraziłoby amerykańskie i izraelskie wojska na ataki sił irańskich. W dłuższej perspektywie zaszkodziłoby to szansom każdego przyszłego reżimu na zarządzanie gospodarką, czego Waszyngton mógłby chcieć uniknąć.