Zaginiona sonda odkryła błyskawice na Marsie. Inne niż na Ziemi
Sonda MAVEN, która zamilkła nieoczekiwanie na orbicie wokół Marsa kilka miesięcy temu, jako pierwsza zarejestrowała na Marsie sygnał radiowy typowy dla piorunów. To przełomowy krok w badaniach atmosfery Czerwonej Planety.
Naukowcy przeanalizowali dane zgromadzone w ciągu dekady przez sondę MAVEN krążącą wokół Czerwonej Planety. W toku analizy natrafili na charakterystyczny sygnał elektromagnetyczny wywoływany zwykle przez błyskawice. Ten nietypowy ślad to pierwszy bezpośredni dowód obecności wyładowań przypominających pioruny w atmosferze Marsa.
Sygnały, które wykryła MAVEN, to tzw. fale świstowe typu whistler – fale radiowe o niskiej częstotliwości generowane przez wyładowania atmosferyczne. Na Ziemi i innych planetach z silnymi polami magnetycznymi, jak Jowisz czy Saturn, rejestruje się je często. Mars jednak, w przeciwieństwie do Ziemi, nie ma globalnego pola magnetycznego, co znacząco utrudnia detekcję takich zjawisk.
Zespół badawczy podkreśla, że symulacje i doświadczenia laboratoryjne sugerują, iż wyładowania elektryczne mogą powstawać na Marsie podczas burz pyłowych. Ziarna pyłu, zderzając się ze sobą, gromadzą ładunek elektryczny, mogący prowadzić do wyładowań – szczególnie w specyficznych warunkach atmosferycznych. Do tej pory jednak brakowało potwierdzenia tego zjawiska na Czerwonej Planecie.
Mars posiada jedynie lokalne, resztkowe pole magnetyczne w skorupie, silniejsze na południu planety. To właśnie takie lokalne pole umożliwiło, by zarejestrowana fala przemieszczała się w górnych warstwach marsjańskiej atmosfery i dotarła do orbitera MAVEN.
Warto tutaj zauważyć, że spośród ponad 108 tys. pomiarów wykonanych przez MAVEN naukowcy odnaleźli jedno unikalne zdarzenie, trwające 0,4 sekundy i sięgające do 110 Hz. Teoretyczne modele potwierdziły możliwość dotarcia sygnału z powierzchni aż do sondy, chociaż konkretne źródło wyładowania nie zostało zidentyfikowane. Według badaczy sygnał ten silnie przypomina fale generowane przez pioruny na Ziemi.
Wykrycie takiego zjawiska okazuje się bardzo mało prawdopodobne – konieczne były rzadkie i specyficzne warunki: silne, pionowo zorientowane pole magnetyczne, nocna strona Marsa oraz wyjątkowe uwarunkowania jonosferyczne. Tylko niewielki ułamek zarejestrowanych danych spełniał te kryteria, co podkreśla niezwykłą rzadkość podobnych obserwacji. Odkrycie może mieć istotny wpływ na planowanie przyszłych misji i lepsze poznanie procesów atmosferycznych na Marsie.