Oszustwa w butelkomatach. Rekordzista w Niemczech wyłudził znaczną kwotę
System kaucyjny przyciąga sprytnych naciągaczy. Opisane przypadki pokazują zarówno proste sztuczki przy zwrotach, jak i zorganizowane ataki na oprogramowanie. Rekordzista w Niemczech miał wyłudzić równowartość ok. 200 tys. zł. Luka dotyczy zwłaszcza słabiej chronionych punktów.
W polskich sklepach od kilku miesięcy działają tysiące punktów przyjmujących opakowania objęte kaucją. Za jedną plastikową butelkę można otrzymać 50 gr, co przy skali tworzy dla przestępców realną zachętę. Najbardziej podatne są małe placówki bez automatu, gdzie obsługa skanuje kody ręcznie - opisało Polskie Radio.
Rekord z Niemiec: jeden kod zwrócony ponad 1,2 mln razy
Z racji tego, że system kaucyjny obowiązuje u naszych zachodnich sąsiadów dłużej niż w Polsce, to przypadków oszustw automatów bywa tam więcej. W precedensowej sprawie z Kolonii 37-letni właściciel sklepu zmodyfikował stojący na zapleczu urządzenie.
Zbudował drewniany stelaż z "tunelem" magnetycznym, który oszukiwał czujniki i symulował zniszczenie butelki. Sędzia nazwał konstrukcję "logistycznym arcydziełem". Śledczy wykazali, że jeden kod butelki PET zatwierdzono ponad 1,2 mln razy, co przy niemieckiej stawce dało ponad 44 tys. euro, ok. 190 tys. zł.
Pierwszy smartfon z takim ekranem
Metoda "na sznurek", fałszowanie kodów
W praktyce metody oszustw przy butelkomatach dzieli się na różne kategorie: od prostych fizycznych manipulacji, po bardziej zaawansowane techniki. Do szyjki butelki PET przymocowuje się żyłkę, a opakowanie podaje do automatu. Po naliczeniu zwrotu sprawca gwałtownie wyciąga butelkę i wrzuca ją ponownie. W praktyce nowoczesne butelkomaty ograniczają ten atak dzięki kurtynom optycznym i zapadniom, ale w prostszych maszynach nadal bywa skuteczny.
W sklepach, które zamiast automatów stosują ręczną zbiórkę butelek, otwartą furtką do nadużyć jest ludzki błąd lub celowe oszustwo personelu. Pracownik z czytnikiem może wielokrotnie zeskanować ten sam poprawny kod, a do plombowanego worka włożyć bezwartościowe odpady, także pochodzące spoza systemu. Taki worek trafia do recyklera, a kasa wypłaca zwrot, choć kaucji nigdy nie pobrano. W jednej małej placówce miesięczne wyłudzenia mogą sięgnąć kilku tys. zł, jeśli proceder trwa codziennie.
Kolejną grupą nadużyć jest fałszowanie etykiet i kodów kreskowych. Ponieważ polski system kaucyjny wymaga specjalnych oznaczeń (piktogramu i kodu EAN) na opakowaniach, niektórzy sprawcy przyklejają fałszywe naklejki na niekwalifikujące się butelki lub odpady plastikowe, aby automaty lub pracownicy uznawali je za opłacone w systemie i wypłacali zwrot kaucji.
Inspiracje z Zachodu i cyberataki
Choć nowoczesne butelkomaty wyposażone są w zaawansowane technologie - takie jak optyka 3D, weryfikacja masy czy czujniki przepuszczalności światła, które mają wykrywać nieprawidłowe materiały i formy, przestępcy na Zachodzie stosowali również inne kreatywne metody omijania zabezpieczeń. Przykładowo, opisywany jest tzw. spoofing materiałowy, polegający na umieszczeniu kodu na papierowym rulonie lub rurce PCV, który z zewnątrz przypomina butelkę i wprowadzał starsze maszyny w błąd, skutkując wypłatą zwrotów za nieprawdziwy materiał.
Jeszcze bardziej zaawansowane są formy cyberoszustw, w których ataki na oprogramowanie lub kryptografię systemów umożliwiały generowanie fałszywych kodów lub klonowanie bonów zwrotnych, dając szansę na realizowanie tych samych kodów wielokrotnie w różnych punktach sprzedaży, zanim system zdoła zaktualizować informację o ich realizacji.
Według Polskiego Radia potencjał strat z cyberataków jest ogromny. Przy braku inwestycji w dynamiczną kryptografię zorganizowana grupa może w kilka godzin wyczyścić budżety wielu sklepów na dziesiątki, a nawet setki tys. zł. Ograniczeniem bywa jedynie płynność finansowa zaatakowanego marketu.
Co grozi w Polsce? Surowe kary z kodeksu karnego
W polskim prawie takie działania to klasyczne oszustwo z art. 286 § 1 k.k., zagrożone karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. W drobnych sprawach możliwa jest kwalifikacja „wypadku mniejszej wagi” (art. 286 § 3 k.k.), ale sądy biorą pod uwagę stopień wyrafinowania. Przy siłowym niszczeniu zabezpieczeń (np. śluzy) prokuratura może zastosować art. 279 § 1 k.k. jako kradzież z włamaniem, za co grozi do 10 lat więzienia.