Wilki wchodziły do wagonów. Potężna zima sparaliżowała kolej
Luty 1929 r. przyniósł mróz do minus 40 st. C i zaspy paraliżujące kolej. Pociągi w Polsce notowały wielogodzinne opóźnienia, a infrastruktura pękała pod naporem zimy.
W lutym 1929 r. zima sparaliżowała większość Europy, w tym Polskę. Potężny śnieg i ekstremalnie niskie temperatury sięgające minus 40 stopni Celsjusza stanowiły ogromne wyzwanie dla Polaków. "Ilustrowany Kurier Codzienny" informował wówczas na bieżąco, z czym mierzyć się muszą Polacy, a szczególnie kolej.
Pociągi pospieszne, osobowe i towarowe docierały z kilkugodzinnymi opóźnieniami. 5 lutego pociąg z Lwowa do Krakowa przybył opóźniony o osiem godzin. 13 lutego pociągi do Krakowa przyjeżdżały opóźnione nawet o 18 godzin. Ponad tydzień później, 22 lutego pociąg z Warszawy do Krakowa przyjechał "tylko" 13 godzin po czasie.
Mróz wygaszał parowozy, pękały szyny
Ekstremalny chłód unieruchamiał parowozy, które potrafiły przymarzać do szyn, także w parowozowniach. Zamarzały smary i woda w pompach, zawodziły zwrotnice mimo specjalnego ogrzewania. Na linii Lwów-Stryj odnotowano 33 pęknięcia szyn. Skala awarii była bezprecedensowa.
Rezerwowe lokomotywy próbowały odrywać przymarznięte składy "z rozpędu". Nie zawsze się udawało. Nawet gdy tory były przejezdne, kolejarze walczyli ze zlodowaciałym osprzętem, co spowalniało ruch i multiplikowało opóźnienia w węzłach. Nagłówki "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" informowały, że "szyny pękają masowo na kolejach Małopolski Wschodniej".
Zaspy jak tunele. Na odsiecz wzywano wojsko
Śnieżyce tworzyły kilkumetrowe zaspy, zwłaszcza na południowym wschodzie II RP. W województwie stanisławowskim chwilowo wstrzymano ruch. Dziewięć parowozów wysłanych do odkopania torów utknęło – dopiero saperzy i żołnierze skutecznie udrożnili szlaki.
Podróżni z kolei tłoczyli się w zimnych, nieogrzewanych wagonach, gdyż "przewody przepuszczające wodę do ogrzewania zamarzają" - jak czytamy w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym". Uczniowie dojeżdżający do szkół spóźniali się godzinami. Na peronach z kolei pojawili się spekulanci.
"Drobni spekulanci, ciepło ubrani, jeżdżą w tych pociągach z wódką i gorącą herbatą w termosie i w czasie nieprzewidywanego postoju sprzedają pasażerom swój towar po niesłychanie paskarskich cenach: kieliszek wódki lub szklanka gorącej herbaty dochodzi nieraz do 3 złotych" - opisywał "Ilustrowany Kurier Codzienny".
Zerwana łączność, pociągi bez planu i wilki
Zimno przerwało łączność ministerstwa komunikacji ze Lwowem i Krakowem (telegraf) oraz z Katowicami, Gdańskiem i Poznaniem (telefon). Bez informacji dyspozytorskich składy kursowały bez planu, co potęgowało dezorganizację i wydłużało czas przywracania rozkładu.
"Ilustrowany Kurier Codzienny" informował również o tym, jak zima paraliżowała europejską kolej. Dziennik opisał europejski pociąg jadący do Istambułu, który z powodu zasp śnieżnych stał przez siedem dni na stacji w Tracji. "Podróżni opowiadali, że w nocy ściągały zgłodniałe wilki do pociągu, wyły i dobywały się do drzwi i okien wagonów", czytać można na łamach dziennika.