Ekspert: obecna pogoda daje się we znaki, ale bywały chłodniejsze zimy
Przyzwyczailiśmy się do łagodniejszych zim, dlatego obecne mrozy i śnieg odczuwamy dotkliwiej. Jednak w XXI wieku zdarzały się zimy jeszcze bardziej surowe - powiedział PAP dr hab. Andrzej Skwierawski z Katedry Gospodarki Wodnej i Klimatologii Uniwersytetu w Olsztynie.
W Polsce zima utrzymuje się od końca ubiegłego roku - w wielu miejscach w kraju śnieg zalega nieprzerwanie, a temperatura utrzymuje się poniżej zera. "Zima jest jak z dawnych lat, rzeczywiście dawno takiej nie było" - przyznał w rozmowie z PAP dr hab. Andrzej Skwierawski z Katedry Gospodarki Wodnej i Klimatologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Zastrzegł jednak, że trwająca zima wcale nie jest najsurowsza i w XXI wieku bywały chłodniejsze zimy.
Pokrywa śnieżna nadal się trzyma
Średnia temperatura stycznia wynosi obecnie -7°C, co wyróżnia ten miesiąc, bo po 2000 roku styczniowe średnie wynosiły zazwyczaj około -1,8°C. Dla porównania, w styczniu 2010 roku średnia była jeszcze niższa – -8,9°C. "Sądzę, że ten miesiąc nie osiągnie tej wartości, nawet jeśli mrozy się utrzymają" – dodał dr Skwierawski. Najzimniejszy styczeń w Olsztynie miał miejsce w 1987 roku, gdy średnia dobowa temperatura wyniosła -13,9°C.
"Mimo obecności śniegu, opady w styczniu były niewielkie – do tej pory zarejestrowano 16 mm, podczas gdy średnia wynosi 45 mm" – podkreślił ekspert. "Jeśli zalegający teraz śnieg będzie się wolno topił znacząco poprawi sytuację hydrologiczną. Jeśli ocieplenie będzie gwałtowne - śnieg spłynie do rzek i jezior" - dodał.
Polska ma czego szukać w kosmosie
Obecny styczeń będzie zapamiętany również z powodu stałej pokrywy śnieżnej. Śnieg leży nieprzerwanie od początku miesiąca i do końca prognozy nie przewidują odwilży. Obecna grubość pokrywy wynosi 30 cm. To wyjątkowe zjawisko – w latach 1952–2000 styczniowe miesiące z całkowitym pokryciem śnieżnym zdarzały się średnio co trzy lata. W XXI wieku śnieg leżał przez cały styczeń m.in. w 2004, 2006, 2010 i 2011 roku.