Waszyngton kusi armatorów. Hojna oferta zakłada miliardy dolarów gwarancji
Po wywołaniu wojny w regionie Donald Trump oferuje armatorom program reasekuracji wart 20 mld dolarów, który ma skłonić statki do powrotu na trasę przez Cieśninę Ormuz - dziś jeden z najbardziej niebezpiecznych szlaków morskich świata.
Administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła uruchomienie programu reasekuracji o wartości 20 mld dolarów dla tankowców oraz innych statków handlowych operujących w rejonie Zatoki Perskiej. Celem tego mechanizmu finansowego jest zachęcenie armatorów do ponownego korzystania ze szlaku żeglugowego przez Cieśninę Ormuz.
20 miliardów dolarów, by tankowce wróciły na trasę
Program ma objąć ubezpieczenie strat ponoszonych przez jednostki transportujące ropę naftową, benzynę, skroplony gaz ziemny, paliwo lotnicze oraz nawozy. Za jego realizację odpowiada Amerykańska Korporacja Finansowania Rozwoju Międzynarodowego (DFC), która ma przejąć część ryzyka finansowego związanego z działalnością żeglugową na tych wodach.
Waszyngton przekonuje, że dzięki temu mechanizmowi statki handlowe ponownie zaczną przemierzać ten kluczowy dla światowej gospodarki szlak morski.
Pierwszy smartfon z takim ekranem
To niewątpliwie skłania do refleksji. Najpierw kraj ten wywołuje wojnę w regionie, przez który przebiega jedna z kluczowych arterii światowej żeglugi, chwilę później zachęca armatorów, by ryzykując życie marynarzy kierowali swoje statki przez dziś najniebezpieczniejszy szlak morski świata.
Wojna zatrzymała żeglugę
Ruch tankowców w Zatoce Perskiej praktycznie zamarł tydzień temu po eskalacji konfliktu między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem. Po serii nalotów przeprowadzonych na irańskie cele sytuacja bezpieczeństwa w regionie gwałtownie się pogorszyła.
Blisko dziesięć statków zostało już zaatakowana, a armatorzy wstrzymali decyzje o kierowaniu jednostek przez rejon Cieśniny Ormuz. W efekcie setki tankowców pozostają zablokowane w portach Zatoki Perskiej.
Szacuje się, że w normalnych warunkach przez ten wąski akwen przechodzi każdego dnia około stu tankowców i statków handlowych. Obecnie znaczna część tego ruchu została sparaliżowana.
Najważniejsza arteria energetyczna świata
Znaczenie Cieśniny Ormuz dla światowej gospodarki trudno przecenić. Przez ten wąski przesmyk pomiędzy Zatoką Perską a Oceanem Indyjskim przechodzi około 20 proc. globalnego handlu ropą naftową.
Podobny udział dotyczy eksportu skroplonego gazu ziemnego. W praktyce oznacza to, że każda poważniejsza blokada żeglugi w tym rejonie natychmiast odbija się na rynkach energetycznych.
Nic więc dziwnego, że ceny ropy zaczęły gwałtownie rosnąć, gdy tylko pojawiły się informacje o zatrzymaniu ruchu tankowców.
Problemem nie są ubezpieczenia
Waszyngton przekonuje, że pakiet reasekuracyjny rozwiąże problem braku ubezpieczenia dla statków operujących w regionie. Tyle tylko, że zdaniem analityków to nie polisy są dziś największym problemem armatorów.
O skali ryzyka dla żeglugi w rejonie Cieśniny Ormuz pisaliśmy już wcześniej na łamach naszego portalu (link do tekstu).
Eksperci rynku żeglugowego zwracają uwagę na znacznie prostszy powód wstrzymania żeglugi — realne obawy o bezpieczeństwo statków i załóg.
Artykuł: 20 mld dolarów za powrót tankowców. Waszyngton chce przywrócić żeglugę przez ogarniętą wojną Cieśninę Ormuz - pochodzi z serwisu Portal Stoczniowy.