Rosjanie zatajają prawdę. Obrali jeden cel
Mapy Yandex, popularnej rosyjskiej wyszukiwarki, zamazują zdjęcia satelitarne cmentarza znajdującego się między Murmańskiem i Siewieromorskiem. Analitycy mają teorię, co kryje się za działaniem Rosjan.
Nowy cmentarz leży ok. 250 m od trasy Murmańsk–Siewieromorsk, za punktem kontrolnym do zamkniętego miasta wojskowego. Najnowsze, niezamazane zdjęcia satelitarne Google Earth pokazują przygotowane kwatery na tysiące grobów.
Cenzura cmentarza wojskowego
Między latem 2022 r. a latem 2025 r. powstało tam do siedmiuset grobów. Łącznie Mapy Yandex zamazały ok. 100 tys. m kw. terenu w sąsiedztwie dowództwa Floty Północnej. Inne cmentarze w obwodzie murmańskim nie są podobnie ukryte.
To pierwszy raz, gdy rosyjski serwis mapowy ogranicza wgląd publiczny do cmentarza. Wcześniej Mapy Yandex regularnie rozmywały składy broni, lotniska wojskowe i obiekty nuklearne na Półwyspie Kolskim, w tym bazy Severomorsk-1, 2 i 3, Oleńja oraz Monczegorsk.
Liczba ofiar wciąż nieznana
Media przytaczają rozbieżne dane o stratach. Kyiv Independent pisał, że w styczniu Rosja zrekrutowała 22 tys. osób, a 30 618 żołnierzy miało zginąć na froncie. Mediazona doliczyła się do połowy lutego 177 433 potwierdzonych nazwisk poległych.
Sztab Generalny Ukrainy szacuje "całkowitą liczbę ofiar po stronie rosyjskiej" na 1,2 mln osób, z uwzględnieniem rannych. Żadnych z tych danych nie udało się niezależnie zweryfikować, a Kreml utajnia statystyki ofiar i klasyfikuje je jako tajne.
Co ukrywają Rosjanie?
Na rozmycie nowego cmentarza w ZATO pod Siewieromorskiem pierwszy zwrócił uwagę ukraiński bloger X, Necro Mancer. Barents Observer sprawdził inne nekropolie regionu i nie stwierdził podobnych działań.
Inne obiekty wojskowe w obwodzie murmańskim, które są zamazane na Mapach Yandex, to bazy lotnicze Siewieromorsk-1, 2 i 3, Oleńja i Monczegorsk. Obiekty z głowicami jądrowym są zamazane, podczas gdy miejsce w pobliżu Zaozerska jest nadal widoczne.
Analitycy Barents Observer oceniają jednak, że "Rosjanie muszą się martwić poniesionymi stratami, jednak głównie wolą uniknąć przyznania się do tego, ile ofiar poległo na polu walk".