Przerzucili większość samolotów. To latające centra dowodzenia
USA wysłały dwie trzecie dostępnych samolotów E-3 do Europy i na Bliski Wschód. Analityk Matthew Hoh zauważa, że to wyraźna oznaka powagi groźby kierowanej wobec Iranu.
Analityk zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone rozlokowały znaczną część samolotów wczesnego ostrzegania i dowodzenia E-3 w dwóch kluczowych regionach: Europie i na Bliskim Wschodzie. W jego ocenie tak duża skala przerzutu wskazuje na wyjątkowy poziom gotowości operacyjnej w kontekście irańskich zdolności rakietowych i dronów.
E-3 to samolot z charakterystycznym talerzem radaru nad kadłubem. Maszyna pełni rolę centrum dowodzenia w powietrzu: obserwuje przestrzeń i koordynuje działania lotnictwa oraz obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Jest szczególnie istotna przy naprowadzaniu myśliwców i wyrzutni lądowych lub morskich na cele, takie jak pociski i bezzałogowce.
Jak napisał analityk na X, siły powietrzne USA dysponują łącznie 16 maszynami E-3. Autor wskazuje jednak, że wskaźnik gotowości misji dla tego typu wynosi ok. 55 proc., co w praktyce oznacza, że do bieżących operacji może być dostępnych ok. 9 egzemplarzy. Pełna gotowość bojowa bywa niższa, dlatego realnie mowa może być o 7–8 samolotach zdolnych do przerzutu.
Pociski Oriesznik. Czy możemy się przed nimi bronić?
W analizie podano, że rozmieszczenie 6 z 16 E-3 już samo w sobie jest znaczące. W połączeniu z ograniczoną gotowością techniczną sugeruje to wykorzystanie niemal całej puli faktycznie dostępnych statków powietrznych. To ma podkreślać wagę bieżącej sytuacji i potrzebę intensywnego nadzoru przestrzeni.
Autor podkreśla, że takiej decyzji siły powietrzne nie podejmują dla efektu wizerunkowego. Jak napisał, widoczny przekaz zapewniają lotniskowce i eskadry myśliwców, natomiast E-3 wysyła się masowo wyłącznie wtedy, gdy rzeczywiście będą potrzebne do działań. To ma wskazywać na rosnące prawdopodobieństwo realnego użycia tych platform.