Polski rząd znów chce cenzurować internet? Fundacja Panoptykon wyraża swój sprzeciw

Polski rząd znów chce cenzurować internet? Fundacja Panoptykon wyraża swój sprzeciw
30.06.2016 09:10
Polski rząd znów chce cenzurować internet? Fundacja Panoptykon wyraża swój sprzeciw
Źródło zdjęć: © PAP/Tomasz Gzell

Rząd zamierza zwalczać nielegalny hazard za pomocą blokowania sieci – co, jak uważa fundacja Panoptykon, jest pomysłem nie tylko nieskutecznym (bo blokadę łatwo ominąć), ale też niebezpiecznym - zagraża wolności słowa.

„Rejestr niedozwolonych stron”, który pojawił się w propozycji nowelizacji ustawy hazardowej, to powtórzenie skompromitowanego pomysłu z 200. r. o podobnej nazwie – „rejestr stron i usług niedozwolonych”, z którego poprzednia ekipa rządząca wycofała się po głośnych protestach. To kolejne – po ustawie antyterrorystycznej – przepisy, które ograniczą wolność słowa w sieci.

- Cenzura zwyczajnie nie działa: łatwo ją obejść; nie blokuje wszystkiego, co ma blokować; blokuje treści, które nie miały być blokowane - krótko komentuje sprawę Michał „Rysiek”. Woźniak, hacktywista i ekspert w zakresie nowych technologii.

Niezależnie od tego, jaki instrument zostanie wykorzystany –. a rząd tego nie precyzuje – blokowanie i filtrowanie treści w internecie obarczone jest dużym błędem. W rezultacie użytkownicy mogą utracić dostęp do legalnych treści, a raz stworzona infrastruktura do blokowania sieci może posłużyć do cenzurowania nie tylko stron z hazardem, a wszystkich treści, które w danym momencie okażą się niewygodne.

Ministerstwo uzasadnia swój projekt w następujący sposób: Celem ustawy jest ochrona obywateli, w tym osób nieletnich, przed szkodliwymi skutkami hazardu, a także zmniejszenie skali występowania tzw. szarej strefy. Działalność nielegalnych operatorów, zwłaszcza w internecie, prowadzi do utraty dochodów przez skarb państwa. Realizacja niniejszego celu ma nastąpić poprzez wprowadzenie narzędzi prawnych, umożliwiających blokowanie stron internetowych nielegalnych operatorów, jak również płatności dokonywanych na ich konta.

Na listę mają trafiać "adresy elektroniczne pozwalające na identyfikację stron internetowych zawierających treści umożliwiające urządzanie gier hazardowych bez zezwolenia lub uczestniczenie w takich grach"

(całość aktu dostępna jest pod tym linkiem).

_ Dziennik Internautów _ zwraca uwagę, że na dobrą sprawę _ według tej definicji niemal każda strona może być "stroną niedozwoloną" _. Fundacja Panoptykon uważa jednak, że to nieskuteczne rozwiązanie.

- Jeśli państwo chce skutecznie walczyć z nielegalnymi treściami, trzeba je usuwać, a nie blokować - komentuje Jędrzej Niklas, ekspert Fundacji Panoptykon. - To rozwiązanie jest trudniejsze, bo wymaga współpracy z zagranicznymi podmiotami, ale sprawdza się w praktyce, np. w walce z obrazami seksualnego wykorzystywania dzieci.

Nowelizacja ustawy hazardowej, zawierająca pomysł blokowania sieci, przygotowywana jest bez oficjalnych konsultacji, chociaż resort finansów informuje zainteresowanych, że przyjmie ich opinie. Chociaż nie ma to wiele wspólnego z przejrzystym procesem legislacyjnym, Fundacja Panoptykon skorzystała z tej możliwości i zachęca do tego wszystkich zainteresowanych.

- W naszym stanowisku podkreślamy zagrożenia dla praw podstawowych. Blokowanie zagraża wolności słowa, bo dostęp do stron niezwiązanych z hazardem także może być utrudniony. Ale obawiamy się też dalszego ograniczenia prywatności użytkowników internetu, jeśli operatorzy będą zmuszeni do gromadzenia informacji o ich aktywności w sieci po to, żeby udowodnić ministerstwu, że skutecznie realizują obowiązek blokowania niedozwolonych treści - wyjaśnia Jędrzej Niklas.

Z kolei portal _ niebezpiecznik.pl _ zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. Według jego twórców, ważniejsze od prawnych bolączek projektu ustawy są przedstawione w nim kwestie techniczno-praktyczne. Punktem wyjścia do wszystkich tych problemów jest przepis zawarty w projekcie (zob. str. 1. dokumentu):

_ Art. 15f. 1. Minister Finansów prowadzi Rejestr Niedozwolonych Stron, zwany dalej „Rejestrem”. Rejestr jest prowadzony za pomocą systemu teleinformatycznego i jest udostępniany w BIP MF. _

Jak podaje autor, w projekcie ustępu 3 tego samego artykułu przeczytacie, że telekomy będą musiały nieodpłatnie blokować adresy w ciągu dwóch dni od wpisania ich do rejestru. Będą też musiały nieodpłatnie je odblokowywać (jeśli jakiś adres zostanie wykreślony z rejestru). Oznacza to dla telekomów obowiązek ciągłego śledzenia zmian w rejestrze i blokowania/odblokowywania wskazanych adresów. Na 27. stronie projektu możecie poczytać o sankcjach dla przedsiębiorców, którzy nie będą wypełniać obowiązków. Kary mogą wynosić do 500 tys. zł. Nowe obowiązki mogą wejść w życie już od stycznia 2017 roku.

Nowa ustawa to szereg niedoprecyzowanych i szeroko pojętych zagadnień. Nie jest jasno powiedziane, w jaki sposób rząd chce korzystać z projektowanego mechanizmu, ale jedno jest pewne: im więcej niedopowiedzeń, tym więcej obaw.

Do tego pojawia się odwieczne pytanie - raz stworzona infrastruktura może zostać wykorzystana do blokowania dowolnych treści. Nawet jeśli obecny rząd obieca, że nie zamierza nadużywać tego mechanizmu, czy może zagwarantować, że nie zrobi tego kolejny?

Naszym zdaniem nie należy jednak nadinterpretować zapisu ustawy. Wszystko rozchodzi się bowiem niemal wyłącznie o pieniądze, jak sami autorzy ustawy wskazują. "Doświadczenia innych krajów wskazują na niską skuteczność konserwatywnego podejścia do organizacji gier hazardowych. Dlatego jednocześnie przewidujemy bardziej liberalne uregulowanie rynku gier: dopuszczenie urządzania gier na automatach także poza kasynami gry, zmianę zasad organizacji gry w pokera, rozszerzenie katalogu gier oferowanych za pośrednictwem internetu". Najogólniej rzecz biorąc, ministerstwo chce zachęcić miłośników gier do korzystania z legalnych źródeł rozrywki, na czym także skorzysta budżet państwa.

Proponowana ustawa nie jest wymysłem PiS-u. Podobne rozwiązanie, choć zakrojone na o wiele szerszą skalę, proponowała koalicja PO-PSL w 200. roku. Wówczas pomysł upadł po fali protestów. Także wtedy głos zabierała fundacja Panoptykon, a internauci nazywali kroki rządu "drugimi Chinami".

słk

WP / chip / niebezpiecznik / legislacja

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (23)