Pokazali nagranie. Rosyjska "modyfikacja" jest niewypałem
Rosyjski system "Malwina-M" z prowadnicami od TOS-1A ma strzelać termobarycznymi rakietami z bliska. Analitycy wojskowi wskazują, że koncepcja budzi wątpliwości co do celności i stabilności.
Rosjanie opracowali naziemny, zrobotyzowany kompleks uzbrojenia z modułem rakietowym jednorazowego użytku nazwany "Malwina-M". Lekkie podwozie maszyny zostało zmodyfikowane o dwie prowadnice z TOS-1a "Sołncepiok" - systemu artylerii rakietowej z samobieżną wieloprowadnicową wyrzutnią rakietową na podwoziu czołgu T-72 lub T-90.
Niezbędna modyfikacja
Zasięg oryginalnego TOS-1A wynosi zaledwie ok. 4,5-6 km. Z tego powodu system te coraz częściej pada ofiarą ognia oraz ukraińskich bezzałogowców. "Malwina-M" ma za zadanie ułatwić Rosjanom przedzierać się przez ukraińskie szyki, by oddać strzał z krótkiego dystansu.
Rosjanie zdecydowali się wyposażyć system w dwa 220-milimetrowe pociski termobaryczne MO.1.01.04M. Ze względu na ich dużą masę - ok. 213 kg - zamontowano tylko dwie prowadnice. Na tych prowadnicach, a także na korpusie, zamontowano specjalne metalowe osłony chroniące przed płomieniami i gorącymi gazami powstającymi w wyniku pracy silnika odrzutowego na paliwo stałe.
W praktyce - klęska?
Na materiałach wideo widać, że po pierwszym strzale platforma cofa się i obraca mimo zastosowanych podpór. Przy salwie dwóch rakiet pierwsza może trafić w rejon celu, a druga odlecieć w inny sektor. Analitycy Defense Express zastanawiają się zatem, czy system jest naprawdę tak skuteczny, jak deklarowali Rosjanie.
Kolejna wątpliwość dotyczy naprowadzania. W TOS-1A dokładność wspiera balistyczny komputer i dalmierz laserowy. "Malwina-M" nie ma takich rozwiązań, a same rakiety charakteryzuje duży rozrzut, sięgający setek metrów według wcześniejszych nagrań z ćwiczeń.
Oryginalny "Sołncepiok" ma aż 24 prowadnice. W jego przypadku liczba wyrzutni kompensuje niską precyzję. "Malwina-M" dysponuje wyłącznie dwiema rakietami. Jak oceniają eksperci, tak mała liczba nie jest w stanie zniwelować błędów celowania. Eksperci zauważają jednak, że ładunki termobaryczne mogą stanowić zagrożenie nawet przy ograniczonej celności.