Podpisali duże umowy z USA. Dziś wiedzą, że zrobili bardzo źle
W ocenie dziennika "Helsingin Sanomat", fińska umowa na budowę lodołamaczy z USA budzi kontrowersje w kontekście geopolityki arktycznej. Podobnie oceniany jest obecnie duży kontrakt na myśliwce F-35, które mają wzmocnić lotnictwo bojowe Finlandii.
Zawarta jesienią 2025 r. umowa dotycząca sprzedaży 11 lodołamaczy (cztery zostaną zbudowane w fińskiej stoczni, a siedem w USA) to jeden z największych kontraktów w historii Finlandii. Prezydent Alexander Stubb podkreślał podczas jego podpisania w Waszyngtonie, że jest to strategiczny krok ze strony USA, które uczyniły Arktykę jednym z priorytetów swojej polityki.
Umowa Finlandii z USA budzi wątpliwości
Jednak nie wszyscy postrzegają tę decyzję w tym samym świetle. Fiński dziennik "Helsingin Sanomat" wyraził obawy związane z możliwymi zagrożeniami dla europejskiego bezpieczeństwa, jeżeli USA zbliżą się do konfliktu w regionie Grenlandii. Według dziennika, Finlandia mogłaby znaleźć się pod presją zerwania kontraktu z USA w przypadku nasilającego się napięcia międzynarodowego.
Zdecydowanie krytyczny jest także hiszpański analityk geopolityczny, Bernardo Navazo, który podkreślił nieuchronność rozłamu między USA a Europą. W jego ocenie pozostaje już tylko pytanie, czy separacja stanie się nagła, czy raczej powolna i pojednawcza, co pozwoli Finlandii zrealizować umowy na dostawę lodołamaczy.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Wątpliwości wokół F-35
Część fińskich środowisk popiera jednak bliskie relacje z USA. Pia Kauma z Koalicji Narodowej broni decyzji o umowie na lodołamacze. Argumentuje, że Finlandia ze swoim doświadczeniem w regionie Arktyki powinna wykorzystywać posiadane przewagi gospodarcze i polityczne.
"Helsing Sanomat" podkreśla jednak, że wątpliwości w kontekście sytuacji geopolitycznej narastają i jest nimi obarczone również zamówienie 64 myśliwców F-35 z amerykańskich zakładów Lockheed Martin. Fiński dziennik przypomniał, że Hiszpania i Portugalia zrezygnowały z planów zakupu tych myśliwców argumentując to nie tylko kwestiami finansowymi, ale także obawami, że USA mógłby ograniczyć użytkowanie maszyn, ich konserwację i części zamienne. Wątpliwości dotyczące zakupu F-35 mają również Kanadyjczycy.