Pierwsza taka strata Rosji. Dali się zaskoczyć Ukraińcom
Ukraińskie Siły Operacji Specjalnych (SSO) potwierdziły zniszczenie rosyjskiego śmigłowca Mi-8 przy pomocy drona dalekiego zasięgu. To pierwszy odnotowany tego typu przypadek.
"Po raz pierwszy rosyjski śmigłowiec Mi-8 został zestrzelony w powietrzu przez drona głębokiego uderzenia ukraińskich sił specjalnych! [...] Ta misja pozostawiła wrogowi znacznie więcej pytań niż odpowiedzi" - napisano w komunikacie SSO.
Dron FP-1 zapolował na rosyjski śmigłowiec
Jak zauważa powiązany z władzami w Kijowie serwis UNITED24 Media, dron użyty przez SSO w tej operacji został zidentyfikowany jako FP-1.
To jeden z powstałych w Ukrainie bezzałogowych systemów powietrznych dalekiego zasięgu. Cechuje się możliwością atakowania celów na dystansie do ok. 1600 km oraz przenoszenia głowicy bojowej o wadze 120 kg. Został opracowany przez firmę Fire Point i jest wykorzystywany regularnie, m.in. podczas ataków na rosyjskie rafinerie. Trafienie w znajdujący się w powietrzu śmigłowiec (doszło do tego rejonie rostowskim, ok. 190 kilometrów od linii frontu) to jednak pierwszy taki łup, jaki Ukraińcy zapisują na koncie drona FP-1.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Miał być łowcą, został ofiarą
Mi-8 to śmigłowiec, który jest szeroko rozpowszechniony w Rosji. Jego popularność i wszechstronność sprawiły, że bywa określany jako "wół roboczy" rosyjskich sił zbrojnych.
To śmigłowiec wielozadaniowy o masie własnej sięgającej siedmiu ton. Jest przy tym w stanie przenosić, zależności od wersji, od czterech do pięciu ton ładunku. Mi-8 może operować na wysokości do 4,5 km i osiągać prędkości do 250 km/h.
Podczas wojny w Ukrainie najczęściej używany jest do transportu żołnierzy, rozpoznania, a czasem także do wsparcia bojowego. Odnotowywano również przypadku wykorzystania takich maszyn przez Ukraińców i Rosjan do polowań na drony. Operacja SSO pokazała, że tym razem łowca stał się ofiarą.