Pierwsza taka mapa. Może być przełomowa
Katy Croff Bell i Ocean Discovery League pokazały interaktywną mapę 10 tys. miejsc na dnie oceanów, które naukowcy chcą zbadać w pierwszej kolejności. Jak opisuje National Geographic, narzędzie ma pomóc wyjść poza najlepiej poznane rejony głębin.
Nowe narzędzie wskazuje 10 tys. lokalizacji na globalnym dnie głębinowym, czyli w obszarach położonych poniżej 200 m. Ocean Discovery League ogłosiła publikację mapy 1 kwietnia 2026 r. Opis metod badawczych trafił równolegle do czasopisma "Science Advances".
Interaktywna mapa przygotowana przez Katy Croff Bell rozwija wcześniejsze ustalenia jej zespołu. W badaniu z 2025 r. naukowcy oszacowali, że ludzie widzieli dotąd zaledwie 0,001 proc. dna oceanicznego. Jeśli uda się odwiedzić wszystkie nowe punkty, liczba unikatowych miejsc rozpoznanych przez badaczy niemal się podwoi.
Jak powstała mapa dna oceanów
Zespół najpierw zbudował bazę miejsc, w których wcześniej prowadzono zejścia w głębiny. Badacze przeglądali publikacje i archiwa, a także kontaktowali się z naukowcami z wielu krajów. W efekcie powstał zbiór obejmujący lata 1958-2024 i prawie 44 tys. zanurzeń.
Analiza pokazała, że większość tych wypraw dotyczyła tylko 12 tys. odrębnych lokalizacji. Wiele z nich skupia się wokół zamożnych państw, takich jak USA, Japonia i Nowa Zelandia. Autorzy mapy chcieli odejść od tego układu i wskazać miejsca pomijane w dotychczasowych planach badań.
Przy wyborze nowych punktów zespół brał pod uwagę cztery elementy: głębokość, kształt dna, skład podłoża i dostępność pożywienia. Taki zestaw kryteriów miał pomóc w wytypowaniu obszarów pokazujących pełne zróżnicowanie środowiska głębokiego oceanu.
Mapa i system DORIS
Na mapie znalazły się też słabiej reprezentowane rejony, m.in. Gambia, Sri Lanka i Trynidad i Tobago. Zespół celowo pominął za to słynne wraki, w tym Titanica, oraz miejsca, które regularnie pojawiają się w programach badawczych, jak Monterey Bay w Kalifornii.
Kolejnym elementem projektu jest DORIS, czyli system do głębokich zanurzeń rozwijany przez Ocean Discovery League. Urządzenie może schodzić na ok. 6 tys. m i zbierać nagrania oraz dane o głębokości, temperaturze i zasoleniu.
– System DORIS będzie kosztować zaledwie około 10 tys. dolarów, co dla niektórych może być nadal dużą kwotą. W porównaniu z innymi technologiami głębinowymi, które kosztują setki tysięcy, miliony, a nawet dziesiątki milionów dolarów, jest naprawdę niedrogi – mówi Bell.
Nowe kierunki badań
Do końca roku organizacja chce mieć ok. 40 systemów DORIS i prowadzić szkolenia dla naukowców zainteresowanych ich użyciem. Jedna z najbliższych wypraw, kierowana przez eksploratorkę National Geographic Divę Amon do Trynidadu i Tobago, ma wykorzystać to narzędzie przy badaniu wybranych punktów z mapy.
Twórcy projektu liczą, że w ciągu 10-20 lat uda się zbudować bardziej reprezentatywny obraz głębokiego dna oceanów niż przez poprzednie siedem dekad. Celem pozostaje nie tylko odkrywanie nowych miejsc, ale też lepsze zrozumienie i ochrona ekosystemów głębinowych.
– Ustanawiając tę mapę miejsc, które nie były wcześniej badane, a które są wyjątkowe z tak wielu różnych powodów, myślę, że odkryjemy wiele nowych rzeczy – mówi Bell.