Oddali broń Ukrainie. Chcieli ich oskarżyć o przestępstwo
Jak informuje Reuters, słowacka prokuratora kończy śledztwo w sprawie myśliwców i systemów obrony przeciwlotniczej przekazanych Ukrainie. Z wypowiedzi jej przedstawicieli wynika, iż transfery tego uzbrojenia na front nie naraziły na uszczerbek słowackiej armii, a zarazem obyły się zgodnie z prawem.
Wspomniane śledztwo zostało wszczęte na polecenie rządu premiera Roberta Fico. Miało dać odpowiedź na pytanie, czy przekazanie Ukrainie przez poprzednią władzę myśliwców MiG-29 oraz systemów obrony powietrznej S-300 i 2K12 Kub było "rozbrojeniem słowackiej armii" oraz "przestępstwem nadużycia władzy i obowiązków powierniczych".
Słowacka pomoc dla Ukrainy zgodna z prawem
Prokurator regionalny w Bratysławie Rastislav Remeta stwierdził, że śledztwo nie dostarczyło dowodów na winę poprzedniego rządu. Wskazał, że przekazane Ukrainie poradzieckie myśliwce MiG-29, a także systemy obrony powietrznej S-300 i 2K12 Kub to sprzęt, który nie był w pełni operacyjny i pozbawiony dedykowanego mu uzbrojenia. Wyraźnie zaznaczył, że darowizna tego uzbrojenia nie była przestępstwem.
- W kontekście czasu, wartości, raportu krajowych audytorów, a także dostępnych informacji, nie udowodniono, że rząd naruszył obowiązki powiernicze - powiedział Remeta podczas konferencji prasowej.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Ważne myśliwce ukraińskiego lotnictwa bojowego
Transfery myśliwców MiG-29 są wymiernym wzmocnieniem dla Ukrainy. Mimo pojawiających się na froncie myśliwców F-16 czy Mirage 2000, wciąż to MiG-29 pozostaje najliczniej występującym samolotem bojowym w ukraińskich siłach powietrznych. Flota takich maszyn obejmuje egzemplarze, jakie Ukraina posiadała przed wojną, a także myśliwce przekazywane przez sojuszników - przede wszystkim Słowację oraz Polskę.
Początkowo Ukraińcy wykorzystywali te myśliwce do przenoszenia poradzieckiego uzbrojenia, ale po modyfikacjach stały się one zdolne do współpracy z zachodnim uzbrojeniem, m.in. z francuskimi bombami AASM Hammer.