Chcą kontrolować pogodę. Kontrowersyjny pomysł Chińczyków
W 2025 r. Chiny przeprowadziły szeroką operację "zasiania wiosennego deszczu", by złagodzić suszę. Eksperci spierają się o skuteczność tej działalności i podnoszą pytania o ryzyko zasiewania chmur.
W marcu 2025 r. nad północnymi regionami Chin wystartowało 30 samolotów i dronów. Zrzucały jodek srebra w krzyżujących się pasmach, a z ziemi działało ponad 250 generatorów. Celem była ulga dla rejonów z suszą na początku siewów.
Według chińskiej administracji meteorologicznej operacja przyniosła dodatkowe 31 mln ton opadów w 10 regionach. Władze wskazują na wzrost o 20 proc. wobec 2024 r. Krytycy pytają jednak, czy dane są wystarczająco udokumentowane i porównywalne.
Zasiewanie chmur - Made in China
Metoda wykorzystuje najczęściej jodek srebra o strukturze podobnej do kryształków lodu. W chmurach z przechłodzoną wodą inicjuje on tworzenie kryształów, które spadają jako śnieg lub deszcz. W cieplejszych chmurach stosuje się sól, ale trudniej zmierzyć efekt.
Program Chin nabrał skali wraz z rozwojem dronów i radarów. Modyfikacja pogody ma obejmować ponad połowę terytorium kraju. Pekin stosował ją też punktowo, m.in. przy igrzyskach w 2008 r. oraz setnej rocznicy KPCh w 2021 r.
Ambicje a efekty
Szef chińskiego ośrodka modyfikacji pogody Li Jiming mówił: – To klucz do budowy silnej meteorologii i wykorzystania zasobów chmur oraz wody – podkreślając dążenie do globalnego przywództwa. Równocześnie badacze ostrzegają przed napięciami międzynarodowymi.
Elizabeth Chalecki z Balsillie School wskazuje, że duża skala ingerencji może rodzić obawy sąsiadów Chin. Część analiz sugeruje minimalny wpływ na inne kraje. Naten moment brakuje jednak wspólnych zasad i monitoringu transgranicznego.
Naukowcy nie są zgodni
Robert Rauber z University of Illinois ocenia, że twierdzenia państwowych ekspertów nie zawsze mają solidne oparcie w danych. Podobnie Jeffrey French z University of Wyoming podkreśla brak walidacji wielu deklaracji ekspertów odpowiedzialnych za państwowe projekty.
Pierwszym przełomem był projekt "Snowie" w Idaho (2017). Wykazał jednoznacznie, że zasiewanie może zwiększać opad śniegu, ale w skali raczej umiarkowanej. Dane "Snowie" stały się punktem odniesienia także dla prac w Chinach.
Ograniczenia i koszty
Metoda działa, gdy są odpowiednie chmury; latem efektywność spada. Zrzuty z powietrza są skuteczniejsze, ale drogie. Generatory naziemne są tańsze, lecz mniej przewidywalne. Badaczka Katja Friedrich ostrzega z kolei przed przypisywaniem technologii zdarzeń jak powodzie w Dubaju czy Teksasie.
Manon Simon z University of Tasmania zaznacza, że trudno prognozować długofalowe skutki regionalne, w tym ryzyko susz lub powodzi. Rozwój dronów i algorytmów AI poprawia precyzję zrzutów, ale wciąż brakuje niezależnych badań potwierdzających trwały wzrost opadów.