Cała załoga zginęła. To pokłosie kontrowersyjnej decyzji sprzed lat
Okazuje się, że amerykańskie latające cysterny KC-135 Stratotanker latają bez spadochronów na pokładzie. To sprawia, że jedyną szansą przeżycia dla załogi w przypadku problemów jest udane awaryjne lądowanie. Przedstawiamy kulisy kontrowersyjnej decyzji z 2008 roku.
Załoga latającej cysterny KC-135 Stratotanker, która rozbiła się w wyniku kolizji z inną maszyną, zginęła. Niestety, ze względu na decyzję USAF z 2008 roku samoloty te nie są już wyposażone w spadochrony.
Amerykańskie dowództwo argumentowało, że mimo iż demontaż spadochronów z samolotów wojskowych może wydawać się dziwny, KC-135 nie są jak inne maszyny. Te są bardzo niezawodnymi konstrukcjami, a ryzyko na konieczność wykorzystania spadochronów przez załogę KC-135 oceniano jako skrajnie niskie.
Pozbycie się spadochronów z KC-135 było podyktowane niskim ryzykiem i kosztami
Równocześnie wyposażenie samolotów KC-135 w spadochrony generowało znaczące koszty oraz angażowało żołnierzy na poczet konserwacji czy szkolenia. Decyzja miała zostać np. entuzjastycznie przyjęta przez sierżant sztab. Chastity Forrest, odpowiedzialną za system podtrzymywania życia w 18. Eskadrze Tankowania Powietrznego, eskadrze lotniczej 931. Grupy Tankowania Powietrznego Dowództwa Rezerwy Sił Powietrznych.
Ona i piloci eskadry "byli zachwyceni", gdy dowiedzieli się, że godziny obowiązkowych szkoleń spadochronowych również znikają. "To jedna rzecz mniej, o którą muszą się martwić", dodała, odnosząc się również do zaoszczędzonego czasu wynikającego z braku konieczności uwzględniania spadochronów w procedurach przedstartowych.
Ponadto z punktu widzenia bezpieczeństwa, powiedziała sierżant Forrest, "trudno jest znaleźć członka załogi, który chwyciłby spadochron i wyskoczył z KC-135 w razie kłopotów. Statystycznie bezpieczniej jest pozostać w samolocie, zwłaszcza podczas lotu nad terytorium wroga." Starszy sierżant John "Tex" Austin, operator booma tankującego (wysięgnika) 18. Pułku Lotnictwa Akcji (ARS), zgodził się. "Jeśli samolot jest pod kontrolą, trzeba w nim pozostać" – powiedział sierżant Austin. "Jeśli jest poza kontrolą, i tak nie da się dostać do spadochronu".
Z kolei płk Clay Childs, zastępca dowódcy 931. Pułku Lotnictwa Akcji (ARS), powiedział, że przez 20 lat latania na Stratotankerach nigdy nie pomyślał o założeniu spadochronu do ewakuacji z KC-135. Samoloty pasażerskie, którymi latał dla swojego cywilnego pracodawcy, nigdy nie były wyposażone w spadochrony.
Przez lata oszczędności nie sprawiały problemu, ale jak widać, przyszedł czas, kiedy spadochrony na pokładzie KC-135 mogłyby się okazać potrzebne.