Balony z Białorusi nad Polską. Wyjaśniamy, jak działają
W nocy z 30 na 31 stycznia nad polską przestrzenią powietrzną znalazły się obiekty. Te przyleciały z Białorusi, a z komunikatów Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych i Straży Granicznej dowiadujemy się, czym mogły być.
To nie pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej Polski w tym tygodniu. 28 stycznia w godzinach nocnych także odnotowano wlot do polskiej przestrzeni powietrznej obiektów nadlatujących z kierunku Białorusi. Wtedy nie stwierdzono zagrożenia dla bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej kraju, a według doniesień RMF FM do Polski wleciało kilkadziesiąt balonów przemytniczych.
Sytuacja wydaje się powtarzać. W nocy z 30 na 31 stycznia na Podlasiu po raz kolejny odnotowano wlot obiektów, które przemieszczały się zza wschodniej granicy. Jak informuje Straż Graniczna za pośrednictwem platformy X, trwają czynności mające na celu ustalenie okoliczności zdarzenia.
TechNielogicznie #4. Tajemnice baterii i wizja elektrycznej przyszłości
Co wleciało do Polski? Straż Graniczna: "To prawdopodobnie balony przemytnicze"
O informacji najpierw poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Z ich komunikatu dowiadujemy się, że po analizie parametrów lotu oceniono, iż z dużym prawdopodobieństwem są to balony przemieszczające się zgodnie z ówczesnymi warunkami meteorologicznymi. Ich loty były nieprzerwanie monitorowane przez wojskowe systemy radiolokacyjne.
W ramach procedur bezpieczeństwa zamknięto część przestrzeni powietrznej nad województwem podlaskim dla lotnictwa cywilnego. Działania te mają charakter prewencyjny i są zgodne z obowiązującymi procedurami.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych oceniło, że mogą to być balony i że to kolejny z serii incydentów o charakterze hybrydowym obserwowanym na wschodnim obszarze Polski. Z kolei według polskiej Straży Granicznej piszącej o incydencie na X, mogły to być balony przemytnicze. Zarówno Straż Graniczna, jak i policja pozostają w kontakcie z dowództwem operacyjnym.
Jak powstaje balon zdolny lecieć kilkaset kilometrów? Z pewnością nie dźwiga wielkiego ciężaru
Balony przemytnicze mocno inspirują się konstrukcjami wykorzystywanymi do pomiaru pogody. W zależności od tego, czy są przeznaczone do lotów na dystansie kilkudziesięciu do kilkuset kilometrów, mogą znacząco różnić się konstrukcją. Wszystko zależy od ładunku oraz wysokości przelotowej.
Najmniejsze obiekty mogą przypominać to, co nadmuchujemy na imprezach i średnicą nie są większe niż około 0,8 metra. Różnica polega na zastosowanym materiale, bo zamiast lateksu stosuje się folię lub mylar.
W przypadku większych balonów meteorologicznych średnica sięga dwóch metrów, jednak do pomiaru częściej używa się informacji o masie powłoki. Może ona ważyć 200 gramów, ale i 1200 gramów - wszystko zależy od odległości, z jaką się przemieszczają. Takie rozwiązania są w stanie przemieścić się nawet na dystansie 500 kilometrów, jeśli trafią na odpowiednio dużą prędkość wiatru.
Przy prędkości wiatru rzędu 10 metrów na sekundę taki balon w 10 godzin pokonuje nawet 360 kilometrów. Znacznie częściej wiatr wieje poniżej 5 metrów na sekundę, co skraca ten dystans o połowę. To jednak wystarczy do przeprowadzenia akcji przemytniczej z dystansu.
Najczęstszy zakres załadunku takich balonów to od kilkuset gramów do dwóch kilogramów. Do napełnienia wykorzystuje się gaz lżejszy od powietrza - najczęściej hel lub wodór. Metr sześcienny tego pierwszego zapewnia około kilogram udźwigu, choć to w istotnym stopniu zależy od warunków atmosferycznych. Dodatkowo trzeba uwzględnić większą ilość niezbędną do wyniesienia balonu z płaskiej powierzchni, jak i proces utraty gazu. Dlatego najczęściej takie loty odbywają się w warunkach czystego nieba.