Usłyszał huk. Tajemniczy lokator przyprawił go o dreszcze
Mężczyzna z Los Angeles odkrył, że pod jego domem zamieszkał dorosły czarny niedźwiedź. Amerykanin powiedział, jak wyglądało życie z niechcianym lokatorem i akcja wypłoszenia zwierzęcia.
W listopadzie 2025 r. jedna z kamer wokół domu Kennetha Johnsona - Amerykanina z kalifornijskiej Altadeny - zarejestrowała tajemniczego przybysza. Okazał się nim być ważący 250 kg niedźwiedź czarny.
– Mamy tu różne dzikie zwierzęta, zarówno szopy, jak i skunksy. Nigdy nie widziałem jednak niedźwiedzia grzebiącego w moich śmieciach. Patrzyłem tylko bezradnie na to, jak przewraca moje rzeczy, a potem odchodzi. Założyłem, że sobie poszedł –powiedział Johnson.
Nocna wizyta i szok na nagraniach
Amerykanin był jednak w błędzie. Następnego dnia Johnson ponownie sprawdził nagrania z kamer i zaobserwował coś jeszcze bardziej niesłychanego: niedźwiedź wyłaniał się z dziury do piwnicy. – Niedźwiedź wyglądał na zbyt dużego, by zmieścić się w tej maleńkiej szczelinie. Zszokowany obejrzałem ponownie nagranie, a moje dłonie zaczęły się pocić ze stresu – dodał mężczyzna.
Następnego dnia mężczyzna obserwował na kamerze niedźwiedzia, gdy ten wychodził z piwnicy domu na zewnątrz. Wtedy kamera padła. Johnson poszedł wymienić baterie w urządzeniu. – Usłyszałem sapnięcie, a potem tupnięcie. Kątem oka dostrzegłem niedźwiedzia i co sił w nogach pobiegłem do domu – mówił Amerykanin.
Życie na dwóch poziomach: człowiek i niedźwiedź
Od tego czasu sprawdzanie kamer domowych stało się rutyną Johnsona. – Próbowałem wszystkiego, co sugerowali mi sąsiedzi: tupania, puszczania głośnej muzyki. Robiłem wszystko, żeby zmusić niedźwiedzia do odejścia. Nic nie działało. Co najwyżej, zdawał się zadomowić jeszcze bardziej – rozpaczał mężczyzna. – Słyszałem drapanie i budziłem się w panice o piątej rano – dodał.
Do akcji włączył się stanowy Departament Rybołówstwa i Dzikiej Przyrody. Pracownicy zastawili pułapkę na niedźwiedzia u sąsiada mężczyzny. Wyłożyli specjalną "ścieżkę zapachową" - najpierw pachniała ona sardynkami z wiśniami, a później toffi. Zwierzę jednak nic sobie z tego nie robiło i każdej nocy wracało do piwnicy mężczyzny.
Nieudane bariery i sąsiedzkie historie
Johnson przygotował drewniany panel, aby zablokować szczelinę do piwnicy. Baribal jednak go po prostu zrzucał łapą. Sąsiedzi zaczęli szybko dzielić się historiami o uporczywym "sąsiedzie", który przewracał ich kosze na śmieci lub chodził po ich podwórkach. Zwierzę zyskało nawet przydomek "Volkswagen", ze względu na swoją wielkość.
Przełom przyniósł dopiero zespół z Bear League. Wpełzli do przestrzeni i użyli markerów paintballowych z kulkami na bazie oleju roślinnego. Dzięki grubej skórze zwierzę nie odniosło obrażeń, ale uciekło. Operacja zakończyła się sukcesem. Niedźwiedź spędził w piwnicy Johnsona ponad miesiąc. Później próbował się "wprowadzić" do domu okolicznych mieszkańców. Nie udało mu się jednak nigdzie "zagrzać miejsca".