Trudno się oderwać. O co chodzi z pionowymi serialami?
Coraz większą popularnością cieszą się pionowe seriale. Krótka forma i łatwa dostępność sprawia, że oferujące je aplikacje znajdują się na szczycie list popularności. Tę sytuację dostrzegają zarówno twórcy mediów społecznościowych, jak i wiodące serwisy streamingowe.
TikTok niedawno uruchomił nową aplikację. Zamiast wideo z tańcem i uroczymi kotami oraz wiadomości, PineDrama skupia się na jednym – dostarczaniu krótkich seriali, których pojedynczy odcinek może trwać maksymalnie kilka minut. Te użytkownicy znajdą poprzez korzystanie z przewijanego interfejsu, gdzie pokazują się im kolejne wideo, a po kliknięciu na playlistę - całe materiały.
Wszystko przy zachowaniu bardzo podobnego interfejsu do tego, który znamy z TikToka. Filmy możemy komentować, polubić oraz zapisywać na własnych listach. Oprócz tego każdy z seriali jest częścią playlisty. W aplikacji PineDrama możemy też wysyłać wiadomości do innych osób i w ten sposób polecać seriale oraz reagować "na żywo" na wybrane momenty produkcji.
Zaletą PineDrama w obecnej formie jest brak reklam. Na ten moment wszystkie treści dostępne są bez opłat. Aplikacja debiutuje w Stanach Zjednoczonych oraz Brazylii, ale potencjał na uruchomienie takich rozwiązań w wielu miejscach także istnieje, co widać po sukcesach podobnych usług.
Ikony 3D na smartfonach Samsunga. Jak włączyć nowy wygląd ikon
TikTok zmierzy się z konkurencją, która gra na jego zasadach
Aplikacje z dostępem do krótkich seriali nie są niczym nowym. Netshort, który zadebiutował w połowie 2024 roku, w samych Stanach Zjednoczonych został pobrany 2 miliony razy przez ostatni miesiąc. W Polsce na drugim miejscu najpopularniejszych darmowych aplikacji na Androida znajduje się ReelShort, a na czwartym – DramaBox. Z kolei w Apple AppStore to DramaBox jest liderem zestawienia, a na czwartym miejscu znajduje się ReelShort.
Jednak nim doszło do rozprzestrzenienia się aplikacji z pionowymi serialami, było Quibi. Serwis, który uruchomiono w kwietniu 2020 roku oferował m.in. funkcję oglądania wideo zarówno w pionie, jak i w poziomie. Pomimo zebrania 1,75 miliarda dolarów od inwestorów, Quibi zamknięto w grudniu 2020 roku, a jego bibliotekę sprzedano Roku Inc. za mniej niż 100 milionów dolarów.
W medialnym oświadczeniu twórcy Quibi przyznali, że nie do końca wiedzą, dlaczego ich platforma upadła. Przypuszczali, że albo sam pomysł nie był wystarczająco silny, albo pojawił się w złym momencie. Patrząc na modele biznesowe aplikacji, które pojawiły się później, abonament w kwocie 37,99 złotych miesięcznie mógł być zbyt trudny do przełknięcia dla większości użytkowników.
Aplikacje z krótkimi serialami podchodzą do sprawy inaczej. O ile część z nich oferuje członkostwo, to najczęściej trwa krócej niż w przypadku popularnych serwisów streamingowych, np. przez tydzień. Równie często pozwalają one na wykupienie konkretnych treści za wirtualną walutę, którą można zdobyć poprzez oglądanie reklam lub zakup w aplikacji. Dla tych, którzy nie chcą ciągle widzieć powiadomień, przewidziano też roczne abonamenty.
Serwisy te potrafią dobrze zarządzać uwagą i udostępniają monety za logowanie lub dodawanie przyszłych premier do obserwowanych, a także samo oglądanie. Ponadto część z nich udostępnia fragmenty treści albo wybrane seriale za darmo z okazjonalnymi reklamami lub pozwala zdobyć wirtualną walutę za ich oglądanie.
Ceny potrafią zaskakiwać. DramaBox tydzień nielimitowanego dostępu wycenia na 17,99 zł, a ReelShort - 44,99 złotych. Dla porównania miesiąc dostępu do Disney+ to 34,99 złotych w planie Standard i 59,99 złotych za plan Premium. Dodatkowo pojedynczy odcinek możemy kupić za wirtualną walutę. Jeden odcinek kosztuje najczęściej 20 monet, a pakiet 100 monet to koszt 4-5 złotych.
Najpopularniejsze serwisy już po uruchomieniu pokazują wideo z serialem dostosowanym do naszych preferencji. Oprócz strony głównej przypominającej te z aplikacji mobilnych tradycyjnych serwisów streamingowych, otrzymujemy dostęp do narzędzia działającego niczym TikTok czy Instagram Reels z niekończącą się listą klipów.
Podobnie jak aplikacje mediów społecznościowych, nie oszczędzają też użytkowników od nawału powiadomień. Pół godziny z ReelShort wystarczyło, by dostać cztery duże powiadomienia. Podobnie jak chociażby w aplikacji Temu, walka o naszą uwagę odbywa się dzięki wyskakującym okienkom, ikonom i prezentom. Część treści ma polskie napisy, ale i pojawiają się materiały z polskim dubbingiem.
Szansa na zachwianie rynkiem? Giganci streamingu przyglądają się uważnie
Na ten moment popularne serwisy streamingowe nie mają przygotowanej jednoznacznej odpowiedzi na nowy trend, ale niektóre nad nią pracują. Podczas targów CES 2026 zapowiedziano wprowadzenie na Disney+ wideo pionowego jeszcze w tym roku. Nie będą to wyłącznie zwiastuny czy wycięte fragmenty filmów, ale i programy przygotowane w pionowym formacie.
Część z nich zapewne będzie efektem współpracy Disneya z OpenAI, dzięki której na platformie streamingowej mają pojawić się krótkie wideo wygenerowane z użyciem narzędzia Sora, przedstawiające popularne postaci m.in. z uniwersum Marvel czy Star Wars.
Nieco bardziej zachowawczo do sprawy podchodzi Netflix. Podczas konferencji TechCrunch Disrupt dyrektor ds. Technologii Elizabeth Stone przyznała, że firma będzie eksperymentować z pionowym wideo. Jednocześnie zaznaczała, że Netflix nie chce konkurować bezpośrednio z TikTokiem czy innymi aplikacjami poświęconymi krótkim pionowym serialom. Zamiast tego próbuje uruchomić sekcję z pionowymi klipami z wybranych filmów i seriali.
Inne popularne platformy streamingowe na razie nie ogłaszają takich planów. Wydaje się jednak, że popularność tego typu serwisów może zaowocować nowymi projektami. TikTok wychodzi naprzeciw trendom, które po części stały się jego zasługą - w końcu także gromadzi wielowątkowe treści i pozwala tworzyć skupione na nich playlisty. Z kolei pionowe seriale cechują się angażującą formą i licznymi zwrotami akcji, które sprawiają, że użytkownicy korzystają z aplikacji przez dłuższy czas.