Słynna kometa powinna mieć inną nazwę. Jej tajemnice odkrył kto inny
Według najnowszych badań, to średniowieczny mnich Eilmer, a nie Edmond Halley, jako pierwszy dostrzegł, że kometa cyklicznie wraca w otoczenie Słońca.
Odkrycia profesora Simona Portegiesa Zwarta i innych badaczy wskazują, że już w XI wieku jeden z badaczy odkrył, że słynna kometa regularnie powraca w otoczenie Słońca i na ziemski nieboskłon. Dotychczas kometę tę nazywamy Kometą Halleya, bo to właśnie Edmondowi Halleyowi przypisywano odkrycie okresowości tego konkretnego obiektu kosmicznego. Nowe dowody pochodzące z analizy kronik wskazują jednak, że setki lat wcześniej to samo uświadomił sobie Eilmer z Malmesbury.
Z historycznych zapisków wynika, że Eilmer już w XI wieku uświadomił sobie, że dwie obserwowane przez niego komety to w rzeczywistości jeden i ten sam obiekt. Wspomnienia te odnotował w swoich dziełach kronikarz William z Malmesbury w XII w. Jakimś jednak cudem informacje to pozostawały niezauważone aż do teraz.
Autorzy publikacji "Dorestad and Everything After. Ports, townscapes & travellers in Europe, 800-1100" wskazują, że Eilmer osobiście widział przelot komety zarówno w 989 jak i w 1066 r.
Opis komety z 1066 r. znajduje się nie tylko w kronikach, ale - co niezwykle unikalne - także w słynnej tkaninie z Bayeux przedstawiającej najważniejsze wydarzenia tamtego roku. O tamtym przelocie zresztą informowali również chińscy astronomowie, którzy obserwowali kometę przez ponad dwa miesiące, pieczołowicie wszystko zapisując.
Badacze sugerują, że zmiana nazwy komety na formę uwzględniającą również Eilmera byłaby bardziej historycznie uzasadniona. Podkreślają jednak ogromny wkład Edmonda Halleya, który dzięki systematycznym obserwacjom i obliczeniom jako pierwszy udowodnił regularny powrót komety i przewidział jej powrót w 1758 r.
Choć historyczne źródła wspominały o kometach nawet wcześniej, badacze zaznaczają, że nierzadko błędnie interpretowano tego typu zjawiska, przypisując im prorocze znaczenie.