Skutki wyłączenia Starlinka. Rzadsze ataki Rosjan
Po wprowadzeniu blokady terminali Starlink dla wojsk rosyjskich ukraińskie oddziały notują mniej wrogich dronów nad zapleczem – przekazał Taras Myshak, wojskowy z 59. oddzielnej brygady szturmowej ukraińskich sił powietrznodesantowych w rozmowie ze stacją Espresso.
Taras Myshak opisał pierwsze efekty ograniczeń w dostępie Rosjan do łączności satelitarnej Starlink. Według niego od momentu rozpoczęcia blokady spadła liczba wrogich dronów operujących nad tyłami ukraińskich wojsk.
Myszak wskazał, że wcześniej Rosjanie używali Starlinka na platformach Mołnija, które potrafiły wlatywać nawet na ok. 50 km w głąb ukraińskich pozycji, niemal pod Pawłograd. Te maszyny pełniły rolę "matek" i retransmiterów, a następnie zrzucały kilka dronów FPV na cele w głębi.
"Możemy powiedzieć, że odkąd wrogowie stracili łączność Starlink, rejestrujemy mniej wrogich dronów na naszych tyłach. Wcześniej Rosjanie używali Starlinka na Mołnijach, które latały prawie do Pawłogradu. Te drony zrzucały inne drony FPV" - mówił Myshak.
Posłuchajcie Muska. Jego wizja przyszłości brzmi jak science fiction
Jak dodał oficer, po decyzji o zablokowaniu Starlinka dla armii Rosji praktycznie przestano notować tego typu uderzenia. W jego ocenie miało to bezpośredni wpływ na ograniczenie zasięgu i koordynacji rosyjskich środków bezzałogowych.
Z relacji Myshaka wynika, że na rosyjskich kanałach w sieci pojawiły się skargi na problemy z łącznością i zarządzaniem pododdziałami. Wskazywał też na okresowe wstrzymanie szturmów wynikające z tych zakłóceń w komunikacji.
Oficer zastrzegł, że nie będzie opisywać potencjalnych sposobów, w jakie przeciwnik mógłby próbować obejść ograniczenia. Podkreślił jednocześnie, że Rosjanie będą szukać alternatyw, jednak wyraził nadzieję, że nie odniosą w tym sukcesu.