Rosjanom jednak się udało. Znaleźli pierwszego klienta
Jak informuje Defence Blog, Rosja znalazła pierwszego klienta na drony Orion-E.
Chociaż oficjalnie kontraktu nie ogłaszano, prawda wyszła na jaw na targach Aviation Expo 2026 w Addis Abebie, stolicy Etopii. To właśnie ten kraj okazuje się pierwszym zagranicznym użytkownikiem dronów Orion-E, które prezentowano na imprezie z oznaczeniami etiopskich sił powietrznych.
Pierwszy zagraniczny nabywca dronów Orion-E
Defence Blog zauważa, że mimo intensywnej promocji na wielu międzynarodowych targach wojskowych, rosyjska firma Kronshtadt Group z Petersburga długo nie mogła znaleźć zainteresowanych zakupem dronów Orion-E.
To eksportowa wersja lepiej znanych dronów Orion, które zostały oblatane w 2016 r. i przyjęte to służby w rosyjskiej armii w 2020 r. Były wykorzystywane w Syrii, a obecnie pomagają Rosjanom walczącym w Ukrainie.
Ile plastiku mamy w ciele? Odpowiedź zaskakuje
Rosyjski odpowiednik MQ-1 Predator
Jak wyjaśniał Łukasz Michalik, dziennikarz Wirtualnej Polski, Orion (a zarazem eksportowy Orion-E) to pod względem konfiguracji, zadań i przewidywanych możliwości odpowiednik amerykańskiego MQ-1 Predator.
Przynajmniej w teorii, bo w praktyce analitycy wojskowi uważają rosyjską konstrukcję za mniej zaawansowaną. Grupa wywiadowcza Oryx zajmująca się dokumentowaniem strat sprzętowych Rosjan w Ukrainie odnotowała z kolei, na podstawie potwierdzonych wizualnie dowodów, co najmniej dziewięć takich dronów wyeliminowanych na froncie.
Rosjanie podają, że drony Orion i Oriona-E cechują się rozpiętością skrzydeł przekraczającą 16 m i są w stanie operować na wysokości do 7,5 tys. m. Napędzają je silniki o mocy ok. 100 KM. W zależności od wyposażenia bezzałogowce te mogą pełnić misje rozpoznawcze i uderzeniowe. W przypadku tych drugich pomocna ma być opcja przenoszenia różnego rodzaju uzbrojenia, w tym precyzyjnie naprowadzanej amunicji powietrze-ziemia.