Rosjanie świętują sukces. "Uderzyli w atrapę"?
Rosyjski BM-35 zaatakował obiekt na lotnisku Kanatowe, który Moskwa przedstawiała jako ukraiński F-16. Analitycy OSINT i ukraińskie media wskazują jednak, że to była pełnowymiarowa atrapa.
Atak rosyjskiego drona szturmowego BM-35 na ukraiński samolot F-16 miał miejsce 26 stycznia. Do zdarzenia doszło na lotnisku Kanatowe w obwodzie kirowohradzkim w Ukrainie. Rosyjskie media poinformowały o sukcesie swojego wojska. Analitycy OSINT i ukraińskie media przekonują jednak, że F-16 był w rzeczywistości przynętą.
OSINT: wnioski z incydentu
Zdaniem United24Media zdjęcia satelitarne oraz nagrania z frontu wskazują, że zniszczony F-16 był "pełnowymiarową makietą wykorzystywaną do celów szkoleniowych i dezinformacyjnych". Analityk OSINT GloOouD ocenił, że Rosjanie zniszczyli "makietę myśliwca". Dodał również, że zdarzenie to pokazuje zarówno możliwości Rosjan, ale też i ograniczenia rzeczywistego efektu ataku.
"Wniosek jest taki, że wszystkie ukraińskie samoloty powinny być przechowywane w hangarach. Ponadto należy wdrożyć skuteczny system antydronowy" – napisał analityk.
Rosjanie niezgodni: atrapa czy myśliwiec?
Rosyjskie media poinformowały o "udanym ataku" i zniszczeniu ukraińskiego F-16. The War Zone zaznacza, że Rosyjskie Centrum Operacji Dronowych Rubicon poinformowało później z kolei, że dron BM-35 zniszczył "wabik lub naziemną pomoc szkoleniową". Rosjanie nie informują jednak, że trafiony F-16 był makietą.
Na ten moment brakuje oficjalnego potwierdzenia informującego, czy zniszczony myśliwiec był makietą, czy jednak prawdziwym samolotem. Ukraińskie media i analitycy przekonują o zniszczeniu makiety, Rosjanie zaś informują o zniszczeniu myśliwca, który był wabikiem.
Co jest prawdą?
Internauci kwestionują, dlaczego Ukraińcy mieliby umieszczać atrapę F-16 w zasięgu dronów Rosjan. Inni zaś przekonują, że Ukraińcy stale przemieszczają myśliwce, by zmylić rosyjski wywiad i ukryć rzeczywistą lokalizację prawdziwych samolotów.
Visegard 24 zaznacza z kolei, że "eksperci wojskowi" zwrócili uwagę na jeden szczegół. Ich zdaniem "zaznaczony na nagraniu element wlotu powietrza miał prostokątny kształt, co nie jest charakterystyczne dla prawdziwego F-16".