Rosną straty Rosjan. Eksperci podali statystyki
Bloomberg, powołując się na wypowiedź brytyjskiego ministra obrony Johna Healeya, informuje, że na części frontu straty Rosji wobec ukraińskich sięgają już 25 do 1. Zachodni urzędnicy oceniają też, że Rosja może kontynuować wojnę co najmniej do 2026 r.
Brytyjski minister obrony John Healey stwierdził, że Rosja coraz mocniej opiera się na zagranicznych najemnikach, ponieważ jej armia ponosi większe straty, niż jest w stanie uzupełnić. Jak opisuje Bloomberg, wcześniej współczynnik strat wynosił ok. 1 do 6 na korzyść Ukrainy, ale na wybranych odcinkach frontu relacja ma sięgać już 25 do 1 na niekorzyść Rosji.
Cudzoziemcy w armii Rosjan
Według relacji Bloomberga Healey wskazał, że do formacji rosyjskich rekrutowani są cudzoziemcy m.in. z Indii, Pakistanu, Nepalu, Kuby, Nigerii i Senegalu. Zachodni urzędnicy, na których powołuje się agencja, uważają, że większe dostawy dronów dla Ukrainy sprzyjają wzrostowi rosyjskich strat i mogą zwiększyć presję na Moskwę.
"Na niektórych odcinkach linii frontu liczba strat wśród Rosjan wzrosła z około sześciu do 25 na każdą stratę po stronie ukraińskiej" - powiedział Healey w informacji cytowanej przez Bloomberg. Wskazał przy tym, że postępy armii rosyjskiej w większym stopniu zależą teraz od zagranicznych najemników.
Zagrożenie w powietrzu. Kto podejmuje decyzję o reakcji?
Jednocześnie, jak zauważa Bloomberg, wojska rosyjskie wciąż są w stanie przesunąć linię frontu na niektórych kierunkach. Wskazano miasta Pokrowsk i Myrnohrad w obwodzie donieckim, gdzie odnotowano rosyjskie postępy. To ilustruje zmienną dynamikę działań, mimo rosnących kosztów personalnych po stronie agresora.
Zachodni urzędnicy cytowani przez agencję oceniają, że Rosja prawdopodobnie utrzyma zdolność do prowadzenia działań w Ukrainie w 2026 r. Ma temu sprzyjać rekrutacja, produkcja przemysłowa oraz wsparcie innych państw, w tym Chin. Bloomberg podkreśla, że te czynniki podtrzymują potencjał Moskwy pomimo strat.