Pożar samolotu podczas serwisu. Ten Airbus A220 już nigdzie nie poleci
Samolot Airbus A220-300 linii lotniczych airBaltic został właśnie całkowicie spisany przez linię na straty. Przyczyną tego stanu rzeczy nie był jednak wypadek samolotu, a pożar, do którego doszło podczas rutynowej kontroli technicznej na lotnisku w Rydze.
Airbus A220 dotychczas uchodził za bezpieczną i niezawodną maszynę w nowoczesnej flocie, jednak w czerwcu 2025 r. zdarzył się pierwszy przypadek jego całkowitej utraty. Chodzi o samolot airBaltic, oznaczony rejestracją YL-AAO, który zapłonął na lotnisku w Rydze podczas rutynowego testu pomocniczego agregatu zasilającego APU po przeprowadzonej naprawie. Decyzję o niedokonywaniu naprawy podjęto pół roku później, uznając straty za niemożliwe do opłacalnego pokrycia.
Pożar miał miejsce 14 czerwca 2025 r. na płycie lotniska. Doszło do niego na końcowym etapie procesu wypuszczania samolotu do pracy po długim remoncie. Co ciekawe, nie była to awaria podczas normalnej eksploatacji czy wypadku, lecz groźny incydent w czasie obsługi naziemnej. Utrata samolotu okazała się dotkliwa także finansowo – przewoźnik oszacował straty netto na 6,2 mln euro, mimo uzyskania odszkodowania z polisy w wysokości 33,4 mln dolarów.
Maszyna, która spłonęła, pojawiła się w barwach airBaltic w marcu 2019 r. i nosiła nazwę własną Jelgava. Przed pożarem przechodziła wielomiesięczny okres postoju, m.in. ze względu na problemy związane z silnikami Pratt & Whitney, które wcześniej wymusiły na przewoźniku ograniczenie siatki połączeń. Awaria nastąpiła podczas testu APU – ogień szybko rozprzestrzenił się na centralną część kadłuba i część połączeń skrzydeł.
Źródłem pożaru był filtr ozonu, będący elementem systemu kontroli powietrza w kabinie. Pożar spowodował poważne szkody termiczne, co potwierdziły zresztą ekspertyzy przeprowadzone przez firmę Airbus. Ostatecznie stwierdzono, że koszty potencjalnej naprawy przewyższałyby wartość odkupionego samolotu.
Linia airBaltic podkreśliła, że obsługa maszyny przed incydentem odbyła się zgodnie z obowiązującymi procedurami. "Po wstępnej ocenie przedstawiciele Airbusa uznali, że przywrócenie samolotu do stanu użytkowego nie jest opłacalne. Dochodzenie wykazało, że wszelkie prace wykonywano zgodnie z zasadami obowiązującymi w chwili zdarzenia" – podano w komunikacie firmy.
Warto tutaj podkreślić, że nie jest to pierwszy przypadek tak niecodziennej utraty samolotu w historii. W 2007 r. linia lotnicza Qatar Airways doświadczyła utraty Airbusa A300-600 wskutek pożaru w hangarze. Tak samo przedwcześnie swój żywot zakończył praktycznie nowy Airbus A340-600, który przechodził test silników przed dostarczeniem do linii Etihad Airways. W przypadku airBaltic mowa jednak o pierwszym wycofaniu samolotu tego konkretnego typu z użytku z powodu incydentu na postoju.