Polska skrywa metale kluczowe dla XXI wieku. Złoża przyciągają Amerykanów
W Polsce, w województwie śląskim znajduje się jedno z najbardziej niedocenianych bogactw surowcowych w Europie. To rozległe złoża wolframu i molibdenu - metali uznawanych dziś za krytyczne dla nowoczesnej gospodarki, technologii i bezpieczeństwa państw. To właśnie one przyciągnęły uwagę inwestorów z USA.
Złoże zlokalizowane w Myszkowie, w woj. śląskim, znane jest geologom od lat, ale dopiero obecna sytuacja geopolityczna i rosnące zapotrzebowanie na surowce strategiczne sprawiły, że temat wrócił z dużą siłą.
Czym są wolfram i molibden - i dlaczego świat ich potrzebuje
Choć nazwy tych metali nie są tak powszechne znane, wolfram i molibden są fundamentem współczesnego przemysłu. Wolfram wyróżnia się najwyższą temperaturą topnienia spośród wszystkich metali. Dzięki temu jest niezastąpiony w produkcji narzędzi skrawających, elementów silników lotniczych, amunicji, osłon termicznych, a także w przemyśle kosmicznym i obronnym.
Molibden z kolei wzmacnia stal i inne stopy metali, zwiększając ich odporność na wysokie temperatury, korozję i obciążenia mechaniczne. Jest powszechnie stosowany w energetyce, przemyśle chemicznym, rafineriach, turbinach wiatrowych, reaktorach jądrowych oraz w konstrukcjach wymagających ekstremalnej wytrzymałości.
Polska ma nowy kawałek lądu. Zobacz, jak powstaje Wyspa Estyjska
Oba pierwiastki znajdują się na listach metali krytycznych Unii Europejskiej i USA. Oznacza to, że są one kluczowe dla rozwoju technologii, a jednocześnie ich dostawy są narażone na ryzyko - głównie z powodu koncentracji wydobycia w kilku krajach, w tym w Chinach. Dostęp do wolframu i molibdenu wpływa w praktyce m.in. na rozwój takich obszarów jak energetyka odnawialna, przemysł zbrojeniowy czy zaawansowana produkcja przemysłowa. To właśnie dlatego państwa Zachodu coraz intensywniej szukają alternatywnych źródeł tych surowców.
Myszków: jedno z największych złóż w Polsce
Dane Państwowego Instytutu Geologicznego i Państwowego Instytutu Badawczego (PIG-PIB) wskazują, że w rejonie Myszkowa znajduje się złoże rud molidbenowo-wolframowo-miedziowych, którego zasoby bilansowe wynoszą obecnie 551 mln ton rud: 800 tys. ton miedzi, 295 tys. ton molibdenu oraz 238 tys. ton wolframu.
Złoże leży do 1000 metrów pod ziemią i jest na wstępnym etapie rozpoznania, dlatego potrzebne są odwierty, by dokładniej sprawdzić jego wielkość i opłacalność, a bez tego nie da się uzyskać zgody na wydobycie. Ma charakter głębinowy, co oznacza, że jego ewentualna eksploatacja wymaga nowoczesnych technologii, dużych nakładów finansowych i precyzyjnych analiz środowiskowych. To jeden z powodów, dla których przez lata pozostawało ono niewykorzystane.
Wątek amerykański: kto i po co chce badać złoże
Zainteresowanie Myszkowem wykazała spółka Permia 1, w której strukturze znajduje się kapitał amerykański. Jak informuje "Dziennik Zachodni", to spółka celowa, której głównym akcjonariuszem jest Grupa Altum (51 proc.), a pozostały kapitał należy do Keystone Partners i amerykańskiej spółki AICEE. Prezes spółki Permia 1 Kasjan Wyligała, cytowany przez "Dziennik Zachodni" powiedział, że spółka jest gotowa sfinansować z własnych środków potwierdzenie wielkości złoża. Przekonywał, że nawet jeśli spółka wycofa się z inwestycji to Myszkowem zainteresuje się inna firma.
"Tego złoża nikt nie odpuści" - podkreślał Wyligała.
Firma złożyła wniosek o koncesję badawczą na przeprowadzenie badań geologicznych do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które miałyby potwierdzić jakość i opłacalność przyszłego wydobycia. W grudniu ub. roku spółka Permia 1 przeprowadziła też spotkanie z mieszkańcami Myszkowa, aby przedstawić plany dotyczące ekologicznych odwiertów w rejonie złóż.
Na tym etapie nie chodzi jeszcze o uruchomienie kopalni, lecz o odwierty, analizy i zebranie danych. Obecnie spółka czeka na odpowiedź, decyzję w tej sprawie podejmie szef resortu. Dla USA i ich partnerów oznaczałoby to potencjalny dostęp do strategicznych surowców w stabilnym, sojuszniczym kraju UE.
Szansa gospodarcza i pytania o środowisko
Spółka Permia 1 przekazała, że jeśli analizy potwierdzą możliwość i opłacalność uruchomienia kopalni, jej infrastruktura zajmie niewielki obszar gminy. Zdaniem firmy, ewentualna eksploatacja złóż mogłaby przynieść regionowi nowe miejsca pracy, wpływy z podatków i opłat eksploatacyjnych oraz rozwój infrastruktury.
Jednocześnie temat budzi obawy części mieszkańców i samorządów, zwłaszcza w kontekście ochrony wód podziemnych i wpływu na środowisko. Kluczowe w tej sprawie będą wyniki badań i decyzje administracyjne.