Nowa teoria o Gwieździe Betlejemskiej. Kometa zagrażała Ziemi?
Naukowiec z NASA, Mark Matney, przedstawił nową hipotezę dotyczącą Gwiazdy Betlejemskiej. Twierdzi, że mogła to być kometa na bliskim kursie z Ziemią.
Tajemnicy Gwiazdy Betlejemskiej, opisanej w Ewangelii św. Mateusza, która od tysięcy lat intryguje zarówno naukowców, jak i miłośników teologii, postanowił przyjrzeć się na nowo planetolog NASA. "Naukowcy, historycy i teologowie opublikowali ponad 400 książek i artykułów na ten temat, jednak kluczowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy Gwiazda, którą rzekomo zaobserwowali Mędrcy w czasie narodzin Jezusa, była rzeczywistym fizycznym zjawiskiem astronomicznym?" - stawia pytanie Mark Matney, autor najnowszej publikacji w "Journal of the British Astronomical Association".
Gwiazda Betlejemska mogła uderzyć w Ziemię?
Nowa teoria dotycząca niezwykłego zjawiska Gwiazdy Betlejemskiej sugeruje, że Gwiazda Betlejemska mogła być kometą, która była niezwykle blisko Ziemi. Według badań Marka Matneya, trajektoria tego ciała niebieskiego dawała wrażenie, jakby kometa była nieruchoma na niebie, co idealnie pasuje do biblijnego opisu z Ewangelii św. Mateusza: "Gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię".
Jak opisuje autor badania, wiele z różnych proponowanych teorii astronomicznych, takich jak koniunkcje planetarne, meteory i gwiazdy supernowe, nie jest znanych z tego, że zachowują się w ten pozornie niefizyczny sposób. "Często prowadziło to do jednego z dwóch wniosków: założenia, że Gwiazda miała cudowną naturę, lub przypisania całej historii kategorii religijnego mitu. Czy jednak jest prawdą, jak twierdziło wielu uczonych, że żaden obiekt astronomiczny nie zachowuje się w ten sposób?" - zastanawia się Matney.
Gwiazdę Betlejemską mogli zauważyć chińscy astronomowie
Planetolog z NASA przedstawił swoje hipotezy korzystając z danych o kometach notowanych w chińskich kronikach. Według niego kandydatką na kometę Gwiazdy Betlejemskiej, jest obiekt zarejestrowany przez starożytnych chińskich astronomów. Wiosną 5 r. p.n.e. zaobserwowano tam jasną kometę widoczną przez około 70 dni, co zbiega się z okresem narodzin Jezusa.
Matney zastosował nowoczesne techniki numeryczne, pozwalające oszacować możliwą trajektorię komety. Naukowiec stwierdził, że kometa musiałaby przelecieć niezwykle blisko Ziemi, w odległości od 380 tys. do 400 tys. km, czyli mniej więcej tyle, ile wynosi odległość do Księżyca. Tak bliskie przejście mogłoby powodować, że kometa wyglądałaby na niemal nieruchomą, zwłaszcza z perspektywy ziemskiego obserwatora. To tzw. ruch geostacjonarny, co mogłoby tłumaczyć, dlaczego Gwiazda Betlejemska "wyprzedzała" Mędrców i później zatrzymała się na niebie.
Jako przykład podaje przelot komety Siding Spring, która w 2014 r. przeleciała w odległości 141 tys. km od Marsa czyli jednej trzeciej odległości Księżyc-Ziemia. "Chociaż takie bliskie zbliżenia są rzadkie, są możliwe" - pisze w swoim artykule.
Tajemnica Gwiazdy Betlejemskiej pozostaje niewyjaśniona, choć z perspektywy duchowej i historycznej nadal inspiruje badaczy do poszukiwań. Do tej pory podjęto co najmniej 400 naukowych prób wyjaśnienia pochodzenia Gwiazdy Betlejemskiej, wiele z nich jest ze sobą sprzecznych. Między innymi Johannes Kepler, XVII-wieczny niemiecki astronom i matematyk, opowiadał się za koniunkcją Jowisza i Saturna w 7 r. p.n.e. Inni sugerują, że mogło dojść w tamtym czasie do eksplozji jednej z gwiazd. Dla wielu jednak opisane w Biblii zjawisko ma wymiar cudu lub symbolu.