NATO uczy się od Ukrainy. Artyleria zmienia taktykę
Doświadczenia z wojny w Ukrainie wymuszają na artylerii NATO zmianę zasad działań: większe maskowanie, częstsze okopywanie i ostrożność w ruchu wobec stałej obserwacji z powietrza.
Artylerzyści NATO szkolą się w Arktyce, gdzie sprawdzają taktyki przy stałej obecności dronów rozpoznawczych i uderzeniowych. Dotąd mobilność była atutem, dziś bywa ryzykiem. W warunkach ciągłego nadzoru z powietrza żołnierze uczą się, kiedy po strzale odskoczyć, a kiedy lepiej okopać haubicę i zniknąć w terenie.
Coraz ważniejszy jest kamuflaż
"Ponieważ drony rozpoznawcze i uderzeniowe są teraz bardziej powszechne niż kiedykolwiek wcześniej, zaczęliśmy zwracać jeszcze większą uwagę na kamuflaż" - mówił cytowany przez ukraińską agencję Unian major Kai-Arne Sjøtne, oficer operacyjny norweskiego batalionu artylerii. W ćwiczeniach Cold Response 26 w rejonie Søtermøen jego batalion działał z brytyjskimi komandosami i amerykańską piechotą morską. Manewry włączono do operacji odstraszania Arctic Sentry, podkreślając rosnące znaczenie bezpieczeństwa w Arktyce.
Na zaśnieżonych drogach Norwegowie używali zmodyfikowanych haubic samobieżnych K9 kal. 155 mm. Jak zaznaczył Sjøtne, realia frontu w Ukrainie pokazują, że ruch może oznaczać szybkie namierzenie przez drona. Dlatego nawet działa gąsienicowe częściej funkcjonują na statycznych, najlepiej wkopanych stanowiskach, mimo ryzyka ognia kontrbateryjnego.
Pociski Oriesznik. Czy możemy się przed nimi bronić?
Wysokie nasycenie dronami umożliwia ciągłą obserwację i szybkie uderzenia. Władze Ukrainy szacują, że ok. 80 proc. ataków na cele rosyjskie wykonują bezzałogowce. Otwarty teren i drogi zwiększają podatność sprzętu, a dłuższy zasięg lotu i łącza światłowodowe podnoszą skuteczność ataków. Doniesienia mówią o setkach zniszczonych haubic samobieżnych.
Major Robin MacArthur z 29. pułku Royal Artillery wskazał cztery filary przetrwania: maskowanie, osłona, podstęp i rozproszenie. Współpraca z saperami ma sprawić, by pozycje były "absolutnie niewidoczne z powietrza". Żołnierze ograniczają emisję radiową, sygnaturę termiczną i elektroniczną, budując "warstwy cebuli przetrwania" - czytamy na Unian.